Premiera zawsze jest najpiękniejszym przeżyciem na scenie, kiedy gramy spektakl po raz pierwszy.

Skąd wziął się pomysł na taką grupę artystyczną?

Hanna Juszczak: Na początku trzeba wspomnieć, że wywodzimy się z teatru PROSCENIUM, który działał pod Chełmskim Domem Kultury w Chełmie. Swoją działalność rozpoczęłyśmy jeszcze będąc w liceum. Nasza grupa liczyła w najlepszym momencie ok. 13 osób. Później część z nas rozjechała się na studia przez co w roku 2010 grupa się rozpadła. Teatr HAM powstał z tęsknoty za sceną, z potrzeby tworzenia sztuki oraz przede wszystkim z pasji.
Agnieszka Kawka: Dobrze jest mieć w zyciu swój mały kawałek magicznego świata, teatr sprawia, że czujemy się niezwykłe, silne. Daje poczucie nieskończonych możliwości.
Monika Brzuchala: Niezależnie od tego gdzie nas życie poniosło, zawsze wracała tęsknota za sceną. Życie nie przestawało podrzucać pomysłów na sceny, bohaterów. Trzeba było temu gdzieś dać życie, formę.

HAM – nazwa dosyć kontrowersyjna….

Hanna: Jak to mówią „cham na zawsze pozostanie chamem, na wieki wieków amen” (śmiech). Wiele osób zadaje nam to pytanie. Pierwszą podpowiedzią jak wpisać naszą nazwę jest „tak jak szynka po angielsku”. Jednak prawda nie jest tak porywająca jakby się mogło wydawać – są to pierwsze litery naszych imion – Hanna , Agnieszka, Monika.

Mówi się, że pracy nie łączy się z przyjaźnią – nie boicie się tego? To czysta pasja czy chcecie przekuć to w swoją codzienną pracę?

Hanna: Coś w tym może być (śmiech). Były momenty, w których naprawdę się ze sobą nie zgadzałyśmy, potrzebowałyśmy trochę czasu, żeby się „dotrzeć”. Naszym złotym sposobem jest to, że wiemy czego oczekujemy od teatru. Wiemy jaki teatr chcemy robić i zgadza się to z naszymi wspólnymi przekonaniami. Mówimy sobie wprost o tym co czujemy oraz co nas denerwuje, mówimy szczerze, czasami bardzo głośno, ale umiemy też się przepraszać. Słuchamy siebie nawzajem i rozmawiamy, bardzo dużo rozmawiamy! Czy chciałybyśmy zajmować się tym zawodowo? Nie wiem, w tym momencie jest to trudne pytanie. Każda z nas prowadzi inne życie zawodowe, które w żaden sposób nie jest związane z teatrem. Jednak nie wyobrażamy sobie życia bez możliwości poczucia tej energii ze sceny. Czy kiedyś aktorstwo będzie naszą codzienną rutyną? Ciężko stwierdzić…
Agnieszka: Chyba to jest właśnie niezwykłe, że nie jest to rutyna, że można być kimkolwiek na co dzień a na scenie można być sobą, taką w 100% pełną, taką jaką się chcemy widzieć, jaką się cenimy.
Monika: Nie wiem czy nasza przyjaźń byłaby niezmiennie, od lat tak intensywna i żywa, gdyby nie teatr. Spory i dyskusje na temat spektaklu nie pozwalają zejść nam z poziomu emocji typu miłość – nienawiść. Ale nigdy nie ma w tej naszej relacji obojętności.

Macie w Polsce swoje „wzory”, guru aktorstwa?

Agnieszka: Przede wszystkim naszym największym wzorem, przyjaciółką, rodzicem, jest Nasza mentorka Elżbieta Dopieralska. To ona stworzyła Teatr Proscenium i to dzięki niej My teraz tworzymy Teatr HAM. Cały czas Nas wspiera, to dzięki niej odkryłyśmy teatr i nauczyłyśmy się nie poddawać, po prostu robić swoje, niezależnie od opinii otoczenia.
Hanna: Kiedy stawiałyśmy pierwsze kroki na scenie miałyśmy przyjemność brać udział w różnych warsztatach teatralnych. Między innymi z Markiem Kościółkiem (Teatr Krzyk) czy Danielem Jacewiczem (Teatr Brama). Są to osoby, które wywarły na nas wielkie wrażenie i ukierunkowały nasz tok myślenia podczas „robienia” teatru. Myślę, że śmiało można ich nazwać naszymi wzorami.

Skąd czerpiecie inspiracje dla przedstawień? Według Goffman-a „Życie to teatr, a teatr to życie”. Zgadzacie się?

Hanna: Goffman ujął to najpiękniej jak tylko mógł. Nasz teatr tworzy życie, mówimy o tym co nas boli i co chciałybyśmy zmienić. W spektaklach również pojawiają się wątki prywatne, czasami są trochę ukierunkowane na potrzeby spektaklu, ale w dalszym ciągu staramy się przekazać światu prawdę płynącą z nas samych! Ktoś kiedyś powiedział, najprawdziwsi jesteśmy, gdy gramy.. i tego się trzymajmy.
Monika: Kiedy idę przez życie widząc ogólny, szeroki plan, jest po prostu zwyczajnie. A kiedy zaczynam zwracać uwagę na szczegóły, drobne zachowania ludzi, ich reakcje, słowa, których używają, miny, cechy. Wszystko staje się bardziej misterne, wszystko ma swój sens, wydaje się barwne i… banalnie ujmując – piękne. I użyteczne! Bo właśnie takie drobne elementy życia potem przenosi się na scenę, buduje się na nich postać. Ulica, tłum to najlepszy katalog inspiracji i pomysłów.

Jesteście przed swoim „debiutem” na festiwalu. Czujecie zdenerwowanie?

Hanna: Zawsze jest trochę stresu. W szczególności, że będzie to premiera. Jest część ludzi, bez których byłoby nam o wiele trudniej. Są to osoby, które pomagają nam od strony technicznej oraz warsztatowej. Czas się kurczy, ale mamy nadzieję, że to wszystko uda nam się spiąć na czas. Poza tym uczucie kiedy ludzie wchodzą na publikę a Ty zastanawiasz się czy pamiętasz pierwsze zdanie swojego tekstu jest wręcz niesamowite!
Agnieszka: Premiera zawsze jest najpiękniejszym przeżyciem na scenie, kiedy gramy spektakl po raz pierwszy. „Będzie cudownie” – zawsze to sobie powtarzam zanim odsłoni się kurtyna.
Monika: Ja zaczęłam już pić melisę…

fot. Marta Pietunow

Teatr alternatywny w Polsce ma szansę? Wiadomo jak jest z dotowaniem publicznych teatrów…

Agnieszka: Wszystko co jest tworzone z pasji ma szanse. Ważne, żeby nie tracić wiary, wyprostować się i z podniesioną głową robić swoje. Teatry Alternatywne są mocno niedoceniane w Polsce, bo nie dostarczają Domom Kultury, Gminom, innym jednostkom wartości materialnych. Jeszcze dużo czasu minie zanim wartość społeczna, kulturalna, wpływ teatru alternatywnego na młodzież, na osoby starsze, na wykluczonych społecznie zostanie doceniona i zauważona. Teatry Alternatywne to nie tylko spektakl na scenie, to otwieranie głowy, to nieszablonowe, często nieprzyjemne treści pokazywane w krzywym zwierciadle. Teatr Alternatywny to warsztaty, to wychodzenie do mieszkańców miast, to łączenie ludzi, tworzenie trzeciego wymiaru, dawanie poczucia, że nie jesteśmy sami, a nasze problemy da się rozwiązać. W 2016 roku powstała Ogólnopolska Offensywa Teatralna, na wzór Zachodniopomorskiej Offensywy Teatralnej, staramy się połączyć i zachęcić do kooperacji teatry alternatywne w Polsce. Z ramienia Instytutu Teatralnego im. Zbigniewa Raszewskiego w Warszawie został złożony projekt na dotowanie spektakli teatrów alternatywnych do Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, mamy nadzieję, że Nasza propozycja spodoba się władzom i coś w tym temacie w końcu ruszy.

Czego można Wam życzyć? Chyba tylko wystąpienia na dużej scenie…

Hanna: Czasu! Przede wszystkim więcej czasu! I chyba tego, żeby spektakl „Mapa” okazał się strzałem w dziesiątkę dla odbiorców, bo dla nas jest już na pewno największym sukcesem. A kto wie – może już niedługo będzie można nas zobaczyć na dużej scenie.
Agnieszka: Ja chyba jednak najbardziej kocham grać w małej ciemnej sali gdzie dosłownie czuć publiczność, bliskość, reakcje na to co widzą na scenie, życzcie nam więc aby pociąg do Szczecina nie był opóźniony.
Hanna: To o czym wspomniała Agnieszka odnośnie małej sceny to szczera prawda. Tego typu miejsca są naładowane niesamowitą energią!


fot. Paweł Nowosad

Teatr HAM tworzą trzy kobiety, które poprzez sztukę chcą uciec od szarości dnia codziennego. W pewnym momencie życia całkowicie odmienne żywioły połączyły się ze sobą tworząc wspólną siłę.

Przygodę ze sceną rozpoczęłyśmy 9 lat temu w rodzinnym mieście Chełm, jako jedne z wielu członków grupy teatralnej PROSCENIUM. Jesteśmy zdeterminowane i wierzymy, że razem można zmienić świat. Zajmujemy się realizacją małych form teatralnych. Tworzymy własne spektakle, happeningi, etiudy. Opowiadamy o życiu naszym i naszych bohaterów. Wierzymy, że warto rozmawiać. Chcemy dawać ludziom wytchnienie, radość, zadumę, smutek. W teatrze luzujemy więzy i śmiejemy się z samych siebie.

Monika – nie daje się łatwo namierzyć. Szuka, znajduje, zbiera, na koniec przenosi się w inny kąt. Szuka dziwaków żeby zaprosić ich do swojego życia, a potem śpiewa z nimi w bramach i małych uliczkach.

Agnieszka – Przyjechała do Warszawy na chwile i już tam została. Oszalała z miłości i juz nie da się jej zatrzymać. biegnie przez życie, zostawia na ulicach kolorowe ślady, wpada na scenę i robi show. Nie da się łatwo przestraszyć szarej codzienności, widzi świat innymi oczami.

Hanna – Człowiek huragan z kwiatami we włosach. Doda życia tam gdzie go brak, poprzewraca ustalony porządek, zrobi szum. Silną ręką prowadzi naszą cyrkową karawanę, na bosaka, szamocząc spódnicą. Kiedy znika, jakoś pusto, czegoś nagle bardzo brak.

Categories: Kultura Ludzie