Przejdź do treści

Gordon Ramsay w 5 minut by Ikea

Wydaje mi się, że gdyby nie Ikea, ten świat nie byłby taki sam. Zapewne brzmi to jak głęboka sentencja, a chodzi mi tylko o to, że gdzie się nie ruszymy, wszędzie otaczają nas składaki od szwedzkiego producenta.

Przyznaję się, że miałem doświadczyć tego, o czym piszą eseje i tworzą memy – tak, studiowałem. Jeżeli chcecie poznać choć namiastkę świata akademickiego, wystarczy odpowiednio poszukać na Facebooku, czy w Google i odkryte zostaną przed wami tajniki tego jakże szlachetnego zajęcia. Ja dodałbym do ogólnie panujących opinii dwie rzeczy, które uczynią cię prawdziwym żakiem. Po pierwsze: zakup oraz złożenie swojego pierwszego stolika z Ikei – za dwie dychy, który przy dobrym wietrze będzie w stanie dotrwać do piątego, ewentualnie szóstego czy.. dziesiątego roku. Z reguły decyzja o zakupie mebla odbywa się na pierwszym semestrze, kiedy kasa w miarę się zgadza i pragniesz urządzić sobie swoje studenckie gniazdko.

Kwestia druga, występująca najczęściej podczas cięć budżetowych lub sesji, która wpływa pozytywnie na robienie wszystkiego – naturalnie poza nauką oraz odkrywa nowe pasje i talenty. Mowa oczywiście o eksperymentach kulinarnych. Drobna uwaga – jeżeli jesteś osobą, która zamierza iść na studia, muszę ostudzić twój zapał i sprowadzić na ziemię, bo nie będzie to związane z robieniem homara w sosie pomarańczowo – buraczkowym, a bardziej makaronu z „Przepisu na” zawartego na odwrocie opakowania.

Do niepisanych praw studenta zamierzam jeszcze dodać jedną pozycję, czyli stworzony przez skandynawskiego producenta mebli specjalny papier do pieczenia. Zapytasz, w jakim sensie może być inny od zwykłego? Wystarczy dorysować na nim kilka kółek, kresek i już staje się wynalazkiem!

Cały „fenomen” polega na przedstawieniu, podobnie jak na opakowaniach od sosu, przepisu na wybrane danie. W tym miejscu kładziesz klopsika, tutaj szczyptę soli, listek bazylii, zawijasz, gotujesz i jesz! Jak dla mnie „plakat z przepisem” może ci posłużyć nawet jako lista zakupów. Chyba powinienem zadzwonić do Ikei…

Teraz możesz stać się Gordonem Ramsayem akademika i serwować dania rodem z restauracji znajdującej się w gmachu Ikei. Oczywiście wszystkie produkty dostępne są w tych samych sklepach co meble. A jak pewnie już zdążyliście się zorientować, najtańsze są tam stoliki, doniczki, wieszaki i hot dogi. Dlatego może być to nienajlepsze – pod kątem budżetu – rozwiązanie, ale kto studentowi pierwszego roku zabroni?

Jestem przekonany, że podczas sesyjnych rozmyślań na pewno ktoś wpadł na taki pomysł, ale wydał mu się zbyt absurdalny, żeby wprowadzić go w życie. A wystarczył papier do pieczenia ołówek i mógłby zakończyć studiowanie w ciągu jednej sesji. Chociaż nie oszukujmy się – niektórzy i tak dają radę zrezygnować z nauki w podobnym tempie.