Ten hotel jest tak kultowy, że nie trzeba go nikomu przedstawiać. To prawdziwy „świadek” historii stolicy Polski. Chcecie się przenieść w dawne czasy Warszawy?

Ten hotel jest tak kultowy, że nie trzeba go nikomu przedstawiać. To prawdziwy „świadek” historii stolicy Polski. Chcecie się przenieść w dawne czasy Warszawy?

Nie chcieliśmy Wam przedstawiać kolejnej nudnej historii hotelu Bristol. To możecie sobie wyszukać w Google. Chcemy pokazać jak się czuliśmy podczas naszego pobytu w tym hotelu. To co przeżyliśmy na długo zapadnie w naszą pamięć. Dlaczego? Wszystkiego się dowiecie.

„Hotel Bristol już od ponad stu lat jest jednym z najbardziej wyróżniających się miejsc na mapie Warszawy. Czaruje majestatyczną neorenesansową fasadą i pięknymi wnętrzami z eleganckimi elementami Art Deco z początków XX wieku.”

Luksus nie taki straszny, jak go malują

Zawsze rezerwując hotel, wybieramy go na podstawie opinii gości. My chcieliśmy wybrać taki, który da nam możliwość przeżycia zupełnie innej historii, niż w nowoczesnych hotelach. Zależało nam na poczuciu „tego czegoś”. Nie zawiedliśmy się. Już na samym początku przywitał nas miły Concierge, który nie widział nic dziwnego w tym, że czuliśmy się trochę wystraszeni, wręcz spięci czy będziemy potrafili zachować się tak jak należy w „hotelu ze swoją historią”. Jednak tutaj nie zauważając wejścia ociekającego niepowtarzalnymi malowidłami, skierowaliśmy się gładko do recepcji.

W naszych głowach była teraz myśl – czy wszystko z naszych życzeń będzie spełnione i w ogóle wzięte pod uwagę? Na szczęście każda z naszych próśb została spełniona. A przemiła Pani z recepcji sama dokładnie nam opowiedziała o tym jakie panują zasady w hotelu (formy śniadań, Wi-Fi, i inne niezbędne formalności). Według nas bardzo ważne było poproszenie o nazwiska współpodrużujących tak, ażeby ochrona nie miała problemów z rozpoznaniem. W wielu hotelach zapominają o tym, że bezpieczeństwo gościa i jego spokój jest najwyższym priorytetem.

Zaznaczaliśmy, że zależy nam na apartamencie na najwyższym piętrze z widokiem na park lub Krakowskie Przedmieście. Udało się nam zameldować w dwuosobowym pokoju typu „classic” z widokiem na skwer Ks. Jana Twardowskiego.

Gdy zakłopotani odeszliśmy z recepcji, chcąc się udać do pokoju, trochę się pogubiliśmy. Ale szybko nas pokierowano w dobrą stronę. To było bardzo miłe, że każdy chciał pomóc i bardzo grzecznie pokazano nam drogę do klatki schodowej.

Wdychamy starą Warszawę

Art Deco przebija się wszędzie. Wchodząc do pokoju witają nas piękne, drewniane i zabytkowe szafy wnękowe. Czuć tutaj duch Warszawy, pomimo przeprowadzonego pięć lat temu generalnego remontu pokoju (o łazience raczej zapomnieli, ale o tym później). Niestety całość efektu psuje brzydko dobrane światło barwi pomarańczowej i zakurzone klosze (a może to celowy zabieg?).

Ale i tak najważniejsze w pokoju jest łóżko, prawda? Odwiedziłem już sporo miejsc w Polsce, ale temu nie można zarzucić absolutnie nic. Było idealne. Perkalowa pościel również była wspaniała i przyjemnie chłodna. Wrażenie zrobiło też na mnie okrągłe lustro umieszczone nad łóżkiem.

„Nowe wnętrza zostały zaprojektowane przez Anitę Rosato – uznaną projektantkę z Londynu, specjalizującą się w tworzeniu wystroju pięciogwiazdkowych hoteli. Studio Anity Rosato realizowało już kilka prestiżowych projektów dla sieci Starwood Hotels & Resorts.

Inspiracją nowych wnętrz hotelu Bristol był styl Art Deco, a także jego wygląd z początku XX wieku. Style te zostały skomponowane z nowoczesnymi, ale ponadczasowymi dodatkami, co w rezultacie zaowocowało designem, który jest szykowną fuzją stylów. Projektantka wraz z hotelem przywiązali dużą wagę do jakości wykorzystanych materiałów, które zostały sprowadzone z całego świata. – e-hotelarz.pl”

Nie byłbym sobą gdybym się do czegoś nie przyczepił. Łazienka. Tak ważna w hotelu. Piękne selfie, które można sobie zrobić w wielkim lustrze umieszczonym nad zabytkową umywalką, niszczy wszechobecny brud. Tak moi mili. Brud w takim hotelu też może się zdarzyć. Niestety komuś zabrakło dobrej woli do sprzątnięcia osadu z wszechobecnego marmuru. A uwierzcie mi, wystarczyło przejechać parę razy palcem.

Na szczęście nasz weekendowy pobyt nie był zakłócony w żaden sposób przez niekomfortowe sytuacje, a każde nasze prośby były spełniane wręcz błyskawicznie. Za to należy się obsłudze wielki plus.

Titanic, który nigdy nie zatonie

W pamięć zapadła nam też winda. Nie taka jak w nowych, sterylnych hotelach. Ta była cała w kolorze złota. Wyjęta „żywcem” z Titanica. Ten dźwięk i przyciski mam wrażenie, że są tam od momentu powstania hotelu w 1901 roku. Hotelowe korytarze przypominają nam również wnętrza „niezatapialnego” statku. Na prawdę warto przeżyć to samemu i przenieść się na moment w czasie. Nie ma nic bardziej przyjemnego jak przekraczanie drzwi do Bristolu i „wdychanie” historii jakie mają w sobie te mury.

Fot główne: hotelbristolwarsaw.pl | W materiale: archiwum własne

Categories: Design