Mityczna Galatea w sercu Warszawy

Kiedy dwie osoby uzupełniają się artystycznie, a dodatkowo realizują swoje marzenia, to finał takiej współpracy daje gwarancję spektakularnego sukcesu. Brzmi jak cytat, ale w tym przypadku jest to jedynie wewnętrzny odzew po wydarzeniu, którego miałem przyjemność być świadkiem.


Chodzi oczywiście o uroczyste otwarcie galerii sztuki w budynku ETHOS przy Placu Trzech Krzyży w Warszawie. Wówczas to światło dzienne ujrzał projekt „Galatea Zbuntowana”. Może zacznę od głównej bohaterki – Galateii. Szybki flashback ze szkoły: chodzi o kobietę idealną, którą Pygmalion wyrzeźbił w kości słoniowej.

Zrobił to, ponieważ był zniechęcony kondycją kobiet. Twórca obdarowywał posąg i przebierał go w suknie. Przyszedł czas na niespodziewany zwrot akcji -Afrodyta wysłuchała jego modły i ożywiła rzeźbę. Koniec tej historii jest taki, że żyli długo, szczęśliwie i doczekali się potomstwa.

Historia na pewno skłania do refleksji, ale to niestety fragment mitologicznej opowieści. Za to projekt Galatea to pierwsza część zaplanowanego na wiele miesięcy przedsięwzięcia artystycznego. Ciężko słowami opisać to, co miałem okazję zobaczyć. W postać Galateii wcieliła się piękna Orina Krajewska, która wystąpiła w kreacji haute. Czy to był pokaz mody? Nie. Czy to był poruszający, przyprawiający o dreszcze, a zarazem delikatny performence? Tak.

Cały pokaz trwał zaledwie kilka minut, który jednocześnie mogła oglądać tylko garstka osób – i bardzo dobrze, bo to nie koniec projektu. Osobiście muszę powiedzieć, że mam niedosyt i czekam z niecierpliwością na więcej.

Teraz wyobraźcie sobie, że za całym tym projektem stoją dwie osoby. Projektantka mody Chi-Chi Ude oraz Honorata Karapuda, która specjalizuje się w fotografii i grafice. Kobiety, które już nie raz miały okazję pokazać, że talent, jaki otrzymały i wypracowały na przestrzeni czasu, obficie owocuje.

Pozwólcie, że opis obu Pań zakończę na tym etapie. Zrobię to tylko dlatego, żeby nie klepać bezsensownych informacji, które można znaleźć na pierwszej stronie po wpisaniu ich nazwisk. Uważam, że ich historie są na tyle barwne i ciekawe, że zasługują na osobny materiał. Na tę chwilę mogę jedynie zagwarantować, że całość pojawi się na OCZACH.

Dziewczyny zaprosiły do współpracy najlepszych: Piotra Sekundę – mistrza florystyki, Maxa Kobielę – wielokrotnie nagradzanego designera oraz Damiana Pielke, odpowiedzialnego za oprawę muzyczną. Oprócz pokazu wieczór został uświetniony przez koncert Meli Koteluk.

Jak już wcześniej wspomniałem, to oczywiście nie koniec. 14 grudnia odbędzie się gala finałowa i wernisaż wystawy kolekcji kreacji scenicznych przygotowanych dla Opery Narodowej. Osobiście uważam, że każda kreacja powinna być prezentowana oddzielnie i dokładnie w taki sposób, jak pierwsza. Apeluję więc do organizatorek: dawkujcie nam emocje w ilościach minimalnych!

Przyznaje się, że znam autorki osobiście i miałem niepowtarzalną okazję obserwować je podczas pracy. To daje jeszcze większą satysfakcję i radość z tego, jak projekt ewoluuje i spotyka się z pozytywnym odbiorem. Na koniec coś specjalnego, żebyście nie myśleli, że wszystko zostało wyssane z palca i takie projekty można organizować raz na dwa dni… Poniżej materiał z przygotowań od A do Z.