Skip to content

8 sprawdzonych sposobów na „spier…” bez użycia tego słowa

Bardzo chętnie użyłbyś tutaj znanego wszystkim Polakom kolokwializmu, bo idealnie wpisuje się w klimat, ale nie. Jesteś gentlemanem, albo przynajmniej chciałbyś nim być, a opinia chama i prostaka brzydko wygląda w CV. Okej, niech Ci będzie. W nagrodę zaprezentuję aż 8 sposobów na to, jak powiedzieć „spierdalaj” bez konieczności użycia tego słowa.

Zniknij

Tak, dobrze widzisz. To najczęściej używana metoda, bo najprostsza. Jeśli jesteś miękkim fletem któremu mama prasuje skarpetki. W innym wypadku polecam pozostałe metody, wymagają większego wysiłku i niebanalnej taktyki. I nie podważają tak bardzo męskości jak klasyczne udawanie, że się umarło.

Zniknij – wersja hard

No, jeśli faktycznie jesteś krejzolem i wariatem polecam wypisanie sobie aktu zgonu, wyimaginowanie pogrzebu albo wyjazd za granicę, najlepiej gdzieś do Peru. Możesz też przefarbować się na rudo, zrobić operację plastyczną i zmienić nazwisko. Poczujesz się jak świadek koronny (albo morderca ukrywający się przed FBI).

Fejsbukowe widmo

Nie chcesz usuwać jej ze znajomych? Wyłącz czat, nie pisz, nie komentuj, nie lajkuj. A jak napisze broń Boże nie odczytuj, bo jeszcze sobie coś pomyśli. Taka internetowa wersja znikania, działa!

Pan zapracowany

Masz sesję lub poważne sprawy w pracy? A może rodzinka nagle sobie o Tobie przypomniała i pilnie potrzebuje Twojej pomocy we wbiciu gwoździ? Idealnie! W takim przypadku nikt nie ma prawa truć Ci czterech liter i bez zbędnego gadania możesz zakomunikować, że najzwyczajniej w świecie jesteś zajęty, kropka. Nieodzywanie się do pełnej nadziei kobiety będzie tutaj uzasadnione.

Na casanovę

Dodaj do internetów zdjęcie z inną. To zawsze działa! Twój były obiekt westchnień od razu pojmie, co jest na rzeczy i albo zrobi Ci awanturę i się więcej nie odezwie, albo się więcej nie odezwie i się więcej nie odezwie. Ten sposób idealnie kreuje wizerunek gruboskórnego, zimnego drania. Jeśli robisz wszystko, by stworzyć sobie taki PR, to jak najbardziej wersja dla Ciebie!

Stary, dobry friendzone

Znany i sprawdzony sposób. Przedstaw jej swój punkt widzenia używając uwielbianego przez wszystkich zwrotu „zostańmy przyjaciółmi”. Na pewno się ucieszy. Haczyk jest taki, że dalej będziecie się komunikować, a przecież nie o to chodziło. To wersja dla niezdecydowanych, w każdej chwili będziesz mógł wznowić zaloty.

Na dyplomatę

Tutaj wymagane jest precyzyjne zaplanowanie wypowiedzi i przemyślenie ewentualnego zwrotu akcji, który przecież może mieć miejsce. Trzeba rozważyć wszystkie „za” i „przeciw”, ewentualne aktywa i pasywa i zrobić cały biznes plan. A potem przejść do dyplomatycznego wytłumaczenia się dziewczynie w taki sposób, by na tym nie stracić. Tutaj też mamy haczyk, bo jest to taktyka dla tych, którzy są odporni na smutne oczka i łzy.

Na niepełnosprytnego

Nic nie działa tak dobrze, jak udawanie idioty. Byliście w pięcioletnim związku czy tylko się spotykaliście? Nie ważne, znane wszystkim „ale przecież nie robiłem Ci nadziei” i „to nie było nic poważnego” zawsze się sprzedaje.

Jeśli jesteś kobietą i spotkałaś się z którąś z opisanych wyżej sytuacji, to wiedz, że coś się dzieje. Albo raczej, że nic już się nie będzie dziać, bo delikwent zapragnął przekazać Ci wyraźny komunikat, że nie jest już Tobą zainteresowany. Tak, chciał powiedzieć „spierdalaj” w bardziej wyrafinowany sposób i uniknąć dostania z liścia w twarz.

Opisane wyżej taktyki można ze sobą łączyć. Im bardziej skomplikowane i rozbudowane, tym lepiej, ale i tak najważniejszy jest efekt końcowy. Bo przecież jak mawiał Siara w „Kilerze”: twardym trzeba być, a nie mientkim!