Jola Jagodzińska: „Ogrom nagromadzonego tu piękna powala i inspiruje mnie za każdym razem”

W zeszłym roku kwiaty w pudełkach podbiły Instagramowe profile. Postanowiliśmy zapytać twórczynię najbardziej pożądanych flowerboxów w Warszawie skąd wzięła się u niej pasja do tworzenia pięknych kompozycji kwiatowych i… weneckich masek karnawałowych.

Skąd pomysł na założenie kwiaciarni? Wyczucie trendu?

Fiori-ioli to miejsce, w którym mogłam połączyć nie tylko najnowsze trendy we florystyce czyli kwiaty w pudełkach, ale także wykorzystać  moje dotychczasowe doświadczenia i pasje plastyczne. To miejsce daje możliwość tworzenia nowych produktów jak chociażby mini boxy na urodziny czy boxy kwiatowe z makaronikami, które mieliśmy jako pierwsi w Warszawie. Wszystkie produkty,łącznie z boxami są od początku do końca zaprojektowane przeze mnie i opatentowane.

Drugi punkt otwarty na Mokotowskiej działa od początku tego roku. Skąd wybór lokalizacji?

Nie ukrywam, że to w dużej mierze zasługa moich klientów i przyjaciół, którzy stanowczo twierdzili,iż mój produkt powinien być obecny w Centrum Warszawy. Szukałam niezwykłego miejsca, z klimatem i możliwością posiadania pracowni na miejscu, koniecznej do robienia ozdób i masek weneckich. Myślę, że TO miejsce – Mokotowska 61 (wejście od Wilczej) jest idealne. Ale oczywiście serce Fiori-ioli bije w dwóch miejscach – w Wilanowie i w Centrum.

Wiele osób uważa, że taki „bukiet” jest tylko na chwilę. A co jeśli chcemy przedłużyć jego żywotność?

Kwiaty w pudełkach niejednokrotnie stoją dużo dłużej niż kwiaty cięte w wazonach. I to bez konieczności podlewania. Oczywiście wszystko zależy od gatunku, daty ścięcia kwiatów, hodowcy i transportu. Co do przedłużania ich żywotności, to już nasza w tym głowa, żeby nasze boxy cieszyły długo oczy obdarowanych. Od nowego roku wprowadziłam do Fior-ioli również róże stabilizowane i woskowane. Cieszą się uznaniem klientów , bo potrafią stać 2 lata. To jest prawdziwe przedłużenie żywotności kwiatów. Płomienne czerwone w boxach są w naszej ofercie walentynkowej.

Wyczuwam tutaj miłość do Wenecji. Proszę coś więcej opowiedzieć o ręcznie robionych maskach,

Miłość w ogóle do kraju Dantego. Kraju sztuki i wielkich artystów. Stąd też nazwa Fiori-ioli. Nawiązuje do mojego ulubionego placu w Rzymie – Campo de Fiori, który zachwyca mnie od lat swoim życiem i szczególnym rytmem dnia. Od porannego targu, przez sjestę i wieczorne biesiady, muzykowanie i szczególny klimat. A Wenecja to moje drugie ukochane miejsce, po którym lubię się po prostu włóczyć i wdychać jego niepowtarzalność. Ogrom nagromadzonego tu piękna powala i inspiruje mnie za każdym razem. Maski karnawałowe robię od 2 lat, a w zeszłym roku odbyłam szkolenie w samej Wenecji, w jednej z najstarszych pracowni Karta Ruga, pod okiem mistrza Pietro. Teraz zatem mogę w pełni wykorzystać moje doświadczenie z pracy przy scenografii, kostiumach i charakteryzacji, poparte wiedzą od najlepszych Mistrzów.