We wnętrzach warszawskiej Królikarni zobaczyliśmy najnowszą kolekcję duetu MMC. Czym tym razem zaskoczyli? O ile w ogóle?

Najnowszy pokaz kolekcji na jesień i i zimę 2018/19, odbył się w przepięknych wnętrzach warszawskiej Królikarni. To tam prezentują się świetne wystawy i wydarzenia kulturalne. Ilona Majer i Rafał Michalak – duet tworzący MMC od lat konsekwentnie tworzą DNA swojej marki. Nie inaczej było tym razem.

Oryginalność i indywidualizm. To słowa klucze najnowszej propozycji duetu. Oryginalność bo na polskiej scenie modowej brakuje odważnych, ale gotowych do noszenia projektów. Wiele marek stawia na „dramatyczność” i „teatralność” swoich strojów. W przypadku MMC jest to jak najbardziej ready to wear. Indywidualizm bo odepchnięto na bok seksualność i płeć. Skupiono się na sylwetce. Wiele damskich projektów spokojnie mogliby założyć mężczyźni, a kobiety te przygotowane pod – wydawałoby się – męski krój. Total look od MMC to jedyne w swoim rodzaju zabawa z modą przez duże M. Jednak najnowsza kolekcja to nie jest odkrycie – bardziej powiedziałbym, że rozwój i chęć uczenia się na błędach.

W fakturach tkanin postawiono na „ciężkie” i grube materiały. Jednak nie zabrakło lejącego się weluru czy znanych z poprzednich kolekcji motywu kraty w różnych odsłonach. Mi najbardziej przydał do gustu zdekonstruowany brązowy garnitur.

fot. Marek Makowski / facebook.com/MMC

Na wybiegu nie mógł nie znaleźć się znak rozpoznawczy marki w sezonie jesień/zima – zdekonstruowane kurtki puchowe. Na pewno zobaczymy je na wielu polskich ulicach. Choć ich cena nie będzie niska.

W scenografii wnętrz wykorzystano elementy kończącej się właśnie wystawy czasowej Karolin Breguły pt. „Skwer”. Całość kolekcji uzupełniły geometryczne fryzury, które idealnie oddawały klimat pokazu.

Categories: Moda