„To był zwykły mail” – Rozmowa z projektantem Reserved

O pracy projektanta mody marzy wielu. Spędzają oni godziny w sklepach, oglądają wszystkie najnowsze pokazy mody znanych domów mody, prenumerują brytyjskiego, a od tego roku już także polskiego Vogue’a. Inni z kolei kończą studia, wysyłają e-maila do największej polskiej firmy odzieżowej LPP i w wieku 25 lat rozpoczynają pracę jako asystent projektanta mody. O pracy w Reserved i swojej miłości do mody opowiada Irek z zespołu projektowego LPP.

Irek, młodzi projektanci zazwyczaj kojarzą się z ruchem offowym, starają się swoje projekty pokazywać na organizowanych konkursach i polskich wydarzeniach mody. Ty z kolei już jesteś pracownikiem największej polskiej firmy modowej – LPP. Jak do tego doszło? Gdzie cię znaleźli?

Współpracę z marką Reserved, która jest w portfolio LPP, rozpocząłem dość przewrotnie. Byłem wtedy na ostatnim roku studiów na wydziale wzornictwa i musiałem odbyć praktyki studenckie. Od razu wyznaczyłem sobie jeden cel – chcę je odbyć w największej firmie odzieżowej w Polsce, więc… wysłałem maila z zapytaniem czy jest taka możliwość.

Tak po prostu?

Tak, to był zwykły mail, taki jak tysiące osób wysyła do innych firm ze swoim CV. Otrzymałem stety i niestety odpowiedź, że takich programów stażowych aktualnie nie organizują, ale… są w stanie mi zaproponować rekrutację na stanowisko asystenta projektanta.

Czyli właściwie pracę w Reserved dostałeś przypadkiem?

Niekoniecznie. W moim przypadku rekrutacja trwała 3 miesiące. Maile, telefony, spotkania w Gdańsku, wideokonferencje… Dokładnie sprawdzono moją estetykę, wyczucie stylu, wielokrotnie oglądano moje portfolio. No i któregoś dnia… dostałem zaproszenie do współpracy.

Ale czy ty, taka młoda osoba, nie masz chęci być buntowniczym indywidualistą? Czy w Reserved, który ma tak niejednolitych klientów, można zachować własną autorską indywidualność?

Myślę, że nawet taka świeżość i indywidualizm są potrzebne. Jak wspomniałeś, klient naszej firmy jest różnorodny, dlatego też wśród projektantów muszą być osoby zróżnicowane. Firma naprawdę nie zabija potencjału w młodych ludziach, pozwala się wykazać. Jako współpracownik tworzący kolekcję liczę się z tym, że produkt trafi do milionów osób na całym świecie. Ale każdy z nas projektantów wkłada w to część siebie.

Zeszliśmy teraz chyba na trudny temat. Jak w tak szerokorozumianej modzie znaleźć równowagę między sztuką, a użytecznością? Żeby ubranie wciąż było modne, ale dostosowane do potrzeb milionów zwykłych ludzi.

To właśnie wielkie wyzwanie dla projektanta! Trzeba się wykazać, pokazać swoje umiejętności kreacyjne, mając jednocześnie na uwadze podejście biznesowe i artystyczne. Trzeba tak zaprojektować kolekcję, aby była handlowa i zarazem miała znamiona trendu, mody światowej, a jednocześnie dawała poczucie ubrania, a nie przebrania.

Możesz więc zdradzić nam jak taki proces projektowania wygląda od początku do końca? W jaki sposób przekłada się modę wybiegową, na tą dostępną w waszych sklepach?

Taki cykl projektowy zaczyna się od idei, od analizy trendów, kolorów. Zespół projektowy robi burzę mózgów i analizuje świat mody, ulice największych miast. Do zespołu przygotowania produktu, wchodzą projektanci, razem z dyrektorem kreatywnym i head-designerem. Gdy już powstają założenia, tworzą się moodboardy i wstępne projekty. Wtedy do tego cyklu dołączają kupcy, czyli osoby, których zadaniem jest oszacowanie ilości zamówionych sztuk, ceny produktu, poszukiwanie dostawców czy nadzór nad jakością.

Czyli w jakiś sposób przeszkadzają projektantom?

W pewien sposób tak! Projektant i kupiec mają ten sam cel, czyli zadowolić klienta, lecz zwracają uwagę na różne aspekty. Mimo wszystko cały czas gramy do tej samej bramki. Po odbytych podróżach inspiracyjnych i analizie wybiegów, przystępujemy do projektowania. Na bieżąco przedstawiamy efekty swojej pracy i wspólnie decydujemy co jest fajne, a co odrzucić już na etapie projektu. Potem następuje pierwsze odszycie sampla, a taki prototyp jest konsultowany z technologiem i konstruktorem ubioru. Zapadają wtedy decyzje co jeszcze można poprawić i ulepszyć.

To musi strasznie długo trwać!

To zależy od produktu. My jako projektanci jesteśmy podzieleni na grupy asortymentowe. Ja wspieram dział koszul męskich. Od kiedy pojawi się pomysł do momentu jego wywieszenia na wieszaku w salonie mija około 7 miesięcy . Jeżeli chodzi o outweary, czy marynarki to już nawet rok.

Samodzielni projektanci mają w pewien sposób wolną rękę co do ilości projektów i zaproponowanych kolekcji. Wy musicie tych ubrań stworzyć bardzo dużo i to w ciągłym procesie produkcji. Są jakieś wskazania ile koszul musisz zaprojektować w ciągu dnia?

Nie! Nie ma takich wytycznych, ale to prawda, że tworzy się niemal na okrągło. Trudno określić ile sztuk trzeba zaprojektować tak ogólnie, bo to zależy od planu asortymentowego, ale mogę ci powiedzieć, że mój rekord to 5 zaprojektowanych koszul w ciągu dnia! Oczywiście nie znaczy to, że każdy z tych modeli wszedł do produkcji.

Jak wygląda Twoja własna droga do mody? Na Twoim Instagramie (@ireneo.art) jest i moda i sztuka i muzyka. Co zdecydowało o tym, że jednak postanowiłeś zostać projektantem?

Staram się rozwijać na kilku płaszczyznach artystycznych. Dla mojej pasji do mody przełomowym momentem w życiu było spotkanie z Evą Minge na otwarciu jej butiku. Pokazałem jej moje rysunki, projekty. Ona obejrzała je i zapytała dla kogo chciałbym projektować…

Ale czekaj, czekaj! Miałeś już rysunki! Skąd w ogóle pomysł na to żeby usiąść i projektować kieckę? Przeglądałeś magazyny dla kobiet, oglądałeś FashionTV, czy może Modę na Sukces?

Akurat Mody na Sukces nigdy nie oglądałem, ale przeglądałem magazyny modowe, czekałem wciąż na nowe pokazy, brałem udział w małych konkursach na najlepsze stylizacje… no i oczywiście koleżanki zawsze mnie wyciągały na zakupy, żebym był głosem doradczym. Poza tym uwielbiam rysować. Więc tak, ta moda jakoś wokół mnie stale krążyła.

No dobra to wróćmy do Evy Minge. Byłeś na otwarciu jej butiku…

Tak, w czasie rozmowy powiedziała mi wtedy bardzo ważne dla mnie potem słowa. „Jeżeli chcesz żeby spadały ci torty z nieba, najpierw musisz rozdawać pączki.” Chodziło o to, żebym zaczął najpierw dawać od siebie małe rzeczy, aby moja praca w przyszłości została doceniona. Na pamiątkę tego spotkania podarowała mi rysunek, swój projekt sukni wieczorowej haute couture z autografem. Spotkałem się z nią rok później, na jej urodzinach. Powiedziałem jej wtedy, że ten rysunek dalej wisi nad moim pianinem. On mnie od początku inspirował i motywował do pracy w tym kierunku.

Reserved od początku chciał wyznaczać nowe trendy, dziś cała firma LPP ma już kilka marek dostosowanych do różnych grup wiekowych. Czy Twoim zdaniem Polacy wyglądają coraz lepiej?

Tak. Widać zmiany. Polacy wciąż są zachowawczy, ale już poszukują swojego stylu, dobrej jakości i są świadomi tego w co są ubrani.

Mężczyźni też? Cały czas chyba funkcjonuje stereotyp, że płeć względnie brzydka nie potrafi się ubrać.

Zdecydowanie! Mężczyzna coraz bardziej zwraca uwagę na kolor, design, komfort użytkowania. No i co tu dużo mówić… to coraz większe wyzwanie dla mnie!

Ale to i tak chyba trudne dla większości ludzi – wybrać odpowiedni, modny strój dla siebie, a nie każdego stać na stylistę. Na co zwracać uwagę, by znać trendy? Co lub kto wyznacza obecnie standardy mody?

Myślę, że wciąż trendy wyznaczają przede wszystkim wielkie domy mody i najważniejsi projektanci. Na przykład Dior, Prada, Armani, Gucci, Dolce&Gabbana. Obecnie wzrasta też rola influencerów – mam tu na myśli aktorów, celebrytów, blogerów. Ale odpowiadając na Twoje sugestie, że wciąż to trudne dla większości osób… w pewien sposób właśnie nasza marka wychodzi temu naprzeciw. Reserved pozwala ubrać się modnie, niedużym kosztem i już nasz klient nie musi oglądać wielkich wybiegów. U nas to wszystko wisi na wieszakach.

Największy grzech mody męskiej wg Ciebie? Pozostawmy już na boku skarpety do sandałów, czy też krawat ponad wysokością paska. Co jeszcze obecnie razi na ulicy?

Dla mnie, projektanta koszul, strasznie razi zakładanie koszuli z krótkim rękawem pod marynarkę. To najbardziej rażące. Aktualnie wraca moda na krótkie rękawy z kołnierzem typu kubańskiego, jednak… nie do marynarki! Panowie skończcie z tym!

Co więc będzie modne? Możesz nam zdradzić czego już teraz warto szukać w sklepach?

Na półkach Reserved można się spodziewać wielu modowych rzeczy. Stawiamy na styl nawiązujący do lat 70. i 80., ale w wydaniu future, czyli wyprzedzającym trendy. Nowe, florystyczne patterny, kraty, paski, printy, przezroczystości. Jednocześnie zachowujemy przy tym aspekty ekologiczne. Eko-tkaniny, eko-produkcje… myślimy też coraz bardziej
o środowisku.

Czy ma na to wpływ wasz nowy dyrektor kreatywny? Nie jest tajemnicą, że od kilku lat jest nim Sho Kondo, szanowany w świecie mody projektant współpracujący w swoim czasie z Balenciagą, M. Margiela, czy Isabel Marant.

Zdecydowanie tak. Cały czas pracujemy nad tym, żeby produkt był zupełnie nowy, świeży i odpowiadający każdemu z naszych klientów.

A co ty najbardziej lubisz w projektowaniu?

Wydaje mi się, że jest kilka takich momentów. Szukanie trendów, inspiracji, wybór kolorów – to bardzo kreatywne i rozwijające. Zwieńczeniem pracy jest zobaczenie gotowego produktu na półce czy wieszaku w salonie. A już najbardziej, no nie będę oryginalny, największą dumę i satysfakcję daje zobaczenie swojej rzeczy na ulicy, na kliencie.

Wydaje mi się, że to z jednej strony przewaga nad wielkimi projektantami, że wy tych projektów macie setki i to w wielkim nakładzie, więc codziennie wasze projekty mijają was na ulicach. Ale z drugiej strony – ty jesteś zupełnie anonimowy, nie możesz nikomu powiedzieć co konkretnie zaprojektowałeś… czy nie jest ci czasem żal z tego powodu?

Stoję jeszcze u początku swojej kariery i tak jak Eva Minge mi napisała: tylko zaczynając od małych rzeczy, można dotrzeć do wielkiego sukcesu. To mimo wszystko i tak wielka satysfakcja i wierzę, że dalsze szczeble kariery zawodowej wciąż są dla mnie otwarte. Torty jeszcze zaczną spadać!

Oby. Tego Ci życzę. Dziękuję za rozmowę.