fbpx

Wreszcie odkurzanie będzie epickie!

fot. materiały prasowe iRobot

Właśnie miała miejsce światowa premiera nowych urządzeń od firmy iRobot. Tym razem firma zaprezentowany został model odkurzający – co raczej nikogo nie zaskakuje, oraz opcja mopująca. Dla leniwych pod tekstem jest materiał, który stworzyliśmy dla was podczas premiery nowych modeli iRobota.

Niby nikogo nie zaskakuje, bo pierwsze skojarzenie z brandem iRobot to oczywiście – urządzenie odkurzające. W tym przypadku firma zaskoczyła! Nie tylko funkcjonalnością, ale również designem, który znacznie odstaje od pozostałych modeli z rodziny.

Może od początku. W nowej Roomba s9+ mamy zaawansowany czujnik 3D, który 25 razy na sekundę monitoruje obiekty znajdujące się przed nim. Do tego dochodzi technologia o wymownej nazwie Perfect Edge, w skład której wchodzą dwie o 30% szersze gumowe szczotki obracające się przeciwbieżnie. Jakby tego było mało mamy jeszcze do dyspozycji, specjalnie zaprojektowaną wirującą szczotkę boczną. 5- ramienna szczotka do narożników efektywnie zbiera zabrudzenia wzdłuż ścian oraz z rogów „wymiatając je” na ścieżkę pracy urządzenia.

Wiem, brzmi pięknie, bo to informacje od producenta prosto z materiałów prasowych, a jak to wygląda w praktyce? Podczas polskiej premiery, specjalny gość z Wielkiej Brytanii, który przyjechał zaprezentować najnowszy model, zabrał mnie ze sobą do łazienki gdzie sam na sam, zaprezentował mi jak Roomba s9+ radzi sobie z narożnikami. A robi to z należytą starannością i niebywałą precyzją – wiem, bo widziałem. Także, jeżeli przypadkiem zdarzy wam się rozsypać coś na podłogę w narożniku – spokojnie miotełka ręczna już się nie przyda.

Roomba s9+ ma ponoć o 40 razy większą siłę ssącą niż poprzednik. Nie bez powodu użyłem słowa „ponoć”, bo pracy robota praktycznie nie słychać, stąd można by wnioskować, że to ściema. Ale żadne, podkreślam żadne zabrudzenia nie sprawiły Roombie problemu. Dodatkowo jeżeli pod swoim podwoziem „wyczuje” dywany lub wykładziny, aktywuje wówczas funkcję Power Boost, która automatycznie zwiększa moc ssania i pozwala wydobywać zabrudzenia tkwiące głęboko w strukturze włókien.

Teraz informacja dla alergików, producent podaje, że nowa S9+ dzięki zastosowanym filtrom jest w stanie zatrzymywać 99% procent pleśni, pyłków, alergenów, roztoczy i innych cudów, które znajdują się na naszych podłogach wewnątrz, dzięki temu nie będziecie kichać, smarkać i drapać się do krwi.

No i teraz najciekawsza część, nowy iRobot składa się tym razem nie z jednego urządzenia a dwóch. Drugi o nazwie Clear Base, to tzw. baza, do której nasz iRobot wraca po skończonej pracy. Tak wiem, zawsze przecież wracał w poprzednich wersjach, ale! W tym przypadku baza odpowiada za opróżnianie pojemnika na brud i wygląda jak mini wierza.

Trwa to kilka sekund i co ciekawe to jest jedyny moment, w którym Roomba brzmi jak odkurzacz, ponieważ zasysanie generuje właśnie taki dźwięk jak standardowa maszyna odkurzająca podczas pracy. Jeden worek z bazy jest w stanie pomieścić 30 pełnych pojemników Roomby. Dużo? Mało? To zależy jakim brudem dysponujecie w waszych domostwach i jak często odkurzacie!

Obiecywałem sobie, że nie będę się rozpisywał, ale jest jeszcze system nawigacyjny o nazwie iAdapt 3.0 z technologią mapowania przestrzeni vSLAM. Wiem, że brzmi poważnie. W praktyce chodzi o to, że robot tworzy sobie wirtualną mapę pomieszczeń, na której zaznacza i pokazuje, które powierzchnie są już wyczyszczone, a które wymagają jeszcze sprzątania.

Podłoga i dywany odkurzone to teraz wypadało by zmopować. Do tego typu zadań zaprezentowany został model Braava m6. Jak to pięknie ujęte zostało w informacji prasowej:

„Robot mopujący Braava jet m6 zapewni czyste i świeże podłogi w całym domu. Wystarczy, że użytkownik wybierze odpowiednią nakładkę – mycie bądź zamiatanie, a robot zajmie się całą resztą.”

Zamiatania niestety nie widziałem, ale mopowania stałem się świadkiem naocznym. Braava najpierw bada sobie teren podjeżdża do przodu, gdy nie ma nic na przeszkodzie ponownie przesuwa się do tył, spryskuje wybraną powierzchnię i przejeżdża po niej. Do podwozia ma zamontowany mop, który wyciera spryskany fragment podłogi i gotowe. Jeżeli nie lubimy babrać się z brudnymi nakładkami do mopa, wystarczy przytrzymać Braave nad koszem na śmieci i zwolnić blokadę, a nakładka sama wpadnie do pojemnika.

Dodatkowo robot jest kompatybilny z Alexą i Google Assistantem, dzięki temu można sterować nim głosowo. Dajcie mi do testów to obiecuje, że nie omieszkam sprawdzić tego rozwiązania. 

Kluczem do obu urządzeń jest aplikacja, w której zbierane są statystyki sprzątania. Wszystko wygląda pięknie i ładnie w tekście, z którym właśnie się zapoznaliście. Ja widziałem jak oba roboty pracują i potwierdzam, jednak nie spocznę dopóki sam na własnej podłodze nie przetestuję, wtedy z czystym sercem, podłogą i dywanem powiem – POLECAM!

przeczytaj też
Błotna kąpiel dla odważnych. A dla reszty…