Tadeusz Rolke

"Staram otaczać się pięknem i fotografuję piękno"

Świadek burzliwej, polskiej historii, który przeżył wszelkie najbardziej krytyczne dla naszego kraju momenty. Robotnik, więzień, powstaniec warszawski oraz wiodący niesamowite życie fotograf. Tadeusz Rolke niebawem skończy 91 lat i zdecydowanie jest jednym z najbardziej utalentowanych i zdeterminowanych polskich artystów. Twierdzi, że stara otaczać się pięknem i fotografuje piękno.

Reportażysta, portrecista, fotograf mody – przez całe swoje życie Rolke realizował się w niemal wszystkich dziedzinach fotografii. Był wszechstronny i mimo, że śmierć niejednokrotnie zaglądała mu w oczy, nie poddawał się i po prostu tworzył. Zachowując przy tym harmonię i starając się po prostu dobrze żyć.

Aparat, od którego wszystko się zaczęło

To moment, kiedy możemy zatrzymać się na chwilę i powrócić do przeszłości. Tadeusz Rolke trafił na małą, niemiecką wieś w wieku 15 lat, po upadku powstania warszawskiego. Pracował tam na roli, co dla nastoletniego chłopaka mieszkającego dotychczas w stolicy było dość ciężką, fizyczną pracą. Gospodyni, u której pracował chłopiec zapytała go pewnego wieczoru: „Co ty będziesz w życiu robił, jak jesteś taki leniwy i słaby?”, na co Rolke odpowiedział „Będę jeździł po świecie i fotografował”.

Przed wojną państwo Rolke mieszkali w Warszawie, przy ulicy Kredytowej. Niedaleko znajdował się zakład fotograficzny.  Matka Tadeusza zabrała z płonącej stolicy tylko jedną, jedyną walizkę. Znalazło się w niej kilka bardzo istotnych dla samego chłopca rzeczy – trochę ubrań, pamiętnik dziadka, zdjęcia oraz aparat fotograficzny, Zeiss Ikon Baby Box Tengor. Czyli prosty, skrzynkowy aparat dla dzieci, którym Tadeusz zrobił swoje pierwsze kadry. Niestety wojna na długi czas rozdzieliła chłopaka z jego mamą. Spotkali się kilka miesięcy później, oddała mu aparat.

Życie zamknięte w kadrach

Skąd u Tadeusza Rolke taki wyjątkowy styl? Skąd patrzenie na świat, realizm na zdjęciach, niewymuszone, ale perfekcyjne pod każdym względem kadry? Można powiedzieć, że to właśnie pokolenie ukształtował szereg zdarzeń. Wojna, komunizm i realizowanie swoich celów, mimo cały czas pojawiających się przeszkód. A także kadry – nie tylko te z aparatu. Kadry widziane oczami Tadeusza. Piękne i te mniej estetyczne. Krew, śmierć, cierpienie i cały szereg potwornych przeżyć.

Rolke tworzył fotoreportaże także z więzienia, gdzie kiedyś odsiadywał wyrok. Cały reportaż ukazał się w tygodniku „Stolica”. Mimo wszystko nie mógł wrócić na studia po odsiadywanym wyroku. Z „wilczym biletem” politycznym był na tym polu skreślony. Był wrogiem ludu. Jednak nie poddał się i dalej tworzył. Uczył się warsztatu, wywoływał filmy. Dostał etat fotografa w Centralnej Agencji Fotograficznej, gdzie robił zdjęcia instruktarzowe dla szkół zawodowych. Zajęcie dość monotonne, jednak bardzo go rozwinęło. Tadeusz chciał jednak być reportażystą z prawdziwego zdarzenia i pracować dla prasy. W tym czasie przeglądał prace innych fotografów i budował portfolio. Udało mu się mieć kilka publikacji, pracował również przez cztery lata dla tygodnika „Stolica”.

Doceniono go za zdjęcie „Cygańska Madonna” – to fotografia kobiety z więzienia, chciała mu powróżyć. Rolke jednak cofnął się, sięgnął po aparat i szybko zrobił jej zdjęcie. Mimo wszystko nie dostał za nie nagrody – ze względów politycznych. Pokazywał na nim mniejszość narodową, co nie było dobrze odbierane przez system. Jednak paradoksalnie – polskie władze bardzo chwaliły jego twórczość. 

To właśnie był jeden z absurdów PRL-u. W demokratycznym kraju znacznie prościej byłoby o karierę tak utalentowanego człowieka. Jednak tutaj nie można było zdziałać więcej – wielokrotnie doceniany, jednak często pozbawiany możliwości opublikowania swoich zdjęć. Ówczesny system dla artystów był nieco okrutny – nie mogli decydować o sobie, rozwijać kariery w należyty sposób. W momencie wyjazdu do Niemiec Rolke miał 40 lat. To zdecydowanie za późno, by zaczynać od nowa. Dlatego chętnie tam pracował, jednak potem powrócił do kraju.

Fotografia mody pod żelazną kurtyną

Uwiecznianie na zdjęciach tego, co pozornie takie nie było. Magia lat 60, polskie pokazy, współpraca z najlepszymi w tych czasach. W 1960 Rolke został fotoreporterem miesięcznika „Polska”, który wyróżniał się na tle innych pism – miał świetną oprawę graficzną, a zespół fotografów obejmował najbardziej znanych twórców PRL. 

Jak sam twierdzi, w fotografowaniu mody chodzi o wymianę energii między fotografem i modelką. To fotograf tworzy aurę, buduje nastrój, a modelka powinna mieć swobodę, być naturalna przed obiektywem. Środki na realizację zdjęć były marne. Fotografowie mieli wtedy bardzo niskie honoraria, jednak nie myśleli wtedy o zarobkach. Ich praca zmieniała obraz polskiej ulicy.

Sesje, jak na dzisiejsze warunki, odbywały się bardzo skromnie. Twórcy prawie wszystko organizowali sami. Każdy z nich dokładał swoją cegiełkę, był zarówno specjalistą w swoim fachu, jak i producentem na planie. Stylistką i wizażystką była projektantka Barbara Hoff, która przyczyniła się bardzo do całego projektu – Tadeusz Rolke nie miał swojej pracowni, dlatego często fotografował właśnie u niej w domu. Na plenery natomiast ekipa jeździła starym garbusem fotografa.  Rolke posługiwał się głównie światłem dziennym, nie stosował retuszu ani dodatkowego oświetlenia. Warunki były, można powiedzieć – polowe. Modelki przebierały się gdzieś w krzakach, a taka trwała po kilka godzin, a czasem nawet cały dzień.  Mimo, że cała ekipa miała skromny budżet na realizację sesji, to jednak ich zdjęcia wyznaczały trendy. Potrafili zainspirować tysiące, jak nie miliony Polek. Talent i pomysłowość grały tutaj główne skrzypce.

W komunistycznym świecie panowało przeświadczenie, że fotografia to nie sztuka – to rzemiosło. Reportaże czy zdjęcia poważanych polityków były jak najbardziej na miejscu, jednak nie traktowano tego jak formy artyzmu i nie doceniano w ten sposób, w jaki fotografia była traktowana w krajach zachodnich.

Autentyczność i realizm w wielkim stylu

Rolke w ciągu swojego życia wielokrotnie zmieniał koncepcję i rodzaj fotografii – zajmował się praktycznie każdym jego rodzajem i wszystkie te zdjęcia wychodziły mu nienagannie. Jak każdy twórca zrobił wiele zdjęć „do szuflady” – sam twierdzi, że to takie zdjęcia „niepotrzebne”, które jednak dla niego mają wielką wartość. Ponieważ rozwinęły go jako artystę. 

Jego modowe projekty to przede wszystkim autentyczność. To nie Hollywood, jednak większość z tych zdjęć mocno dorównuje, o ile nawet nie przewyższa poziomem, wiele fotografii z innych, bardziej wtedy rozwiniętych krajów. Co na zdjęciach pokazuje Rolke?  

Przede wszystkim, jak sam powiedział – piękno. Otacza się nim i to właśnie piękno na tych zdjęciach pokazuje. W tej nieidealnej, komunistycznej Warszawie. Na zdjęciach modelki, których w tym czasie w Polsce było zaledwie kilkanaście. Można śmiało stwierdzić, że to doświadczenie w reportażu, a także przeżyte przez fotografa chwile, wpłynęły na jego stylistykę. Jednak te zdjęcia pokazują także inną Warszawę, inną komunę, innych ludzi. Większości z nas ten okres kojarzy się z przestojem. Na zdjęciach Rolke przestoju nie widać. Za to widać innowacyjność.

Rolke sfotografował wielu polskich artystów – Zbigniewa Cybulskiego, Korę, Andrzeja Wajdę – większość znanych w tych czasach ludzi. Warto chociażby wspomnieć o  słynnej fotografii Jerzego Antkowiaka otoczonego swoimi modelkami. 

Po zakończeniu komuny Rolke prężnie działał w polskim świecie artystycznym – nadal zajmował się wieloma gatunkami fotografii, od reportażu po reklamę. Jednak po czasie pozostawił fotografię komercyjną i reklamową, aby zająć się edukacją młodych twórców na Uniwersytecie Warszawskim. Oprócz tego realizował i nadal angażuje się w projekty artystyczne – otwarcie Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN, cykle fotograficzne dla Opery Warszawskiej i Białostockiej i serie zdjęć „Wplecione w sztukę” w Muzeum Narodowym w Warszawie i Zachęcie. Fotografuje również dla prasy.

Rolke to także fotograf z największą ilością wystaw w naszym kraju! Nie ma co się dziwić – jego zbiory twórczości są naprawdę imponujące. Do tej pory, jak sam przyznaje, ogromne znaczenie ma dla niego estetyka.

Galerię archiwalnych zdjęć Tadeusza Rolke można znaleźć na stronie Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie. Dostępna jest od 2014 roku. Składa się z 62 000 negatywów i 4 000 slajdów, uzupełnionych przez 42 000 negatywów cyfrowych udostępnionych przez Agencję Gazeta.