fot. materiały prasowe Balmain

Paris Fashion Week Wiosna-Lato 2021

Wielka niepewność

Francuska Federacja Mody już w czerwcu dumnie ogłosiła, że Paryski Tydzień Mody odbędzie się planowo od 28 września do 6 października w stacjonarnej i regularnej wersji. Jako głównie przyświecający sens określiła, że chce pokazać, jak moda dostosowuje się do nowo zastanych postpandemicznych warunków.

Wszelkie plany pokrzyżowała nasilająca się epidemia COVID-19,  gdyż to właśnie we wrześniu uderzyła druga fala koronawirusa. Im bliżej było do zaplanowanego tygodnia mody, tym większe rekordy zarażeń bili Francuzi. Aż do ostatniego momentu Paris Fashion Week stał pod jednym wielkim znakiem zapytania.

Z dnia na dzień coraz więcej marek i domów mody ogłaszało, że przenosi swoje prezentacje i pokazy do digitalu. Pozostali tylko najwięksi i najwytrwalsi. Nawet jeżeli marki decydowały się na stacjonarny pokaz w tak trudnych warunkach, to zapraszana była zdecydowanie okrojona liczba gości, którzy siedzieli od siebie w odpowiednich odstępach oraz maskach. Pokazy starano się głównie organizować na świeżym powietrzu, co nie było łatwe z uwagi na zdecydowanie niesprzyjającą pogodę i lejący deszcz.

Chloé

Takie właśnie warunki zastała Natacha Ramsay-Levi prezentując kolekcję na wiosnę-lato domu mody Chloe, w którym pełni funkcję dyrektor kreatywnej. Niesprzyjająca pogoda oraz sytuacja pandemiczna nie zatrzymała jednak francuskiego domu mody przed zaprezentowaniem najnowszej kolekcji. 

Tu właśnie należy podkreślić, że kolekcja Chloe być może nie robi spektakularnego wrażenia, aczkolwiek jest idealną odpowiedzią na nowe realia. Analizując wcześniejszą twórczość dyrektor kreatywnej widzimy wyraźne odejście marki od wcześniejszych projektów na rzecz pewnego nurtu, który utworzył się podczas lockdownu. Mowa tu o tzw. idei comfort dressingu, który jest dobrze widoczny w najnowszej kolekcji. Zamiast typowych dziewczęcych boho sylwetek Chloe otrzymujemy jakże praktyczne sety, które zachwycają.

Givenchy

O odejściu Clare Weight Keller z domu mody Givenchy mówił każdy. Wszyscy zastanawiali się, kto obejmie funkcje nowego dyrektora kreatywnego marki. Świat mody się podzielił, kiedy okazało się, że francuskim domem mody pokieruję młody i zdolny Matthew Williams. Jedni bali się, że właściciel streetwearowej marki Ally X wprowadzi do Givenchy zbyt wiele elementów, które widzimy w jego autorskiej marce, natomiast drudzy nie mogli doczekać się nowości, które zaprezentuje. 

Kolekcja Williamsa została zaprezentowana online, a pomimo to wzbudziła olbrzymie zainteresowanie świata mody. Matthew wniósł do Givenchy powiew świeżości, który jest widoczny w jego projektach. „Hubert de Givenchy na miarę XXI wieku” – komentowali krytycy mody. Niezwykle ciekawe dodatki oraz innowacyjne konstrukcje i solidne skóry są niesamowicie zjawiskowe. Takiej mody nam potrzeba!

Schiaparelli

Wiele marek postawiło na bezpieczne looki, które pomogą im przetrwać i utrzymać sprzedaż w ryzykowanych czasach pandemii. Tym śladem napewno nie poszedł Daniel Rosebery projektując najnowszą kolekcję domu mody Schiaparelli. Oglądając kolekcję możemy dostrzec ducha założycielki, która była znana z ekstrawaganckich i innowacyjnych projektów.

Dyrektor kreatywny postanowił zaprezentować rzeczy, które określa mianem esencji domu mody. Mężczyzna uchwycił elementarne części ubioru w niezwykle kunsztownych formach tworzących zjawiskowe sylwetki. Złota biżuteria dopełnia całość opowiadając pewną historię. Te projekty mówią same za siebie.

„Ten moment kiedyś się skończy, ale te ubrania pozostaną.”

Daniel Rosebery

Chanel

Inspiracją do powstania kolekcji były muzy kina Chanel, które nagminnie przeplatają się w historii domu mody. Przecież to właśnie Marilyn Monroe zapytana o to co nosi do łózka, dumnie odpowiedziała „Chanel No 5”. W paryskim Grand Palais wybudowano olbrzymia konstrukcję napisu Chanel imitującego ten w Hollywood. VIard w ten sposób chciała oddać hołd wszystkim aktorkom dla których szyła Gabriele Chanel.

Sama kolekcja jest pozytywnym zaskoczeniem. Jak dotąd Virginie Viard, która objęła stery w marce, po śmierci ikony Karla Lagerfelda, nie zaprezentowała niczego odstawiającego od standardowej estetyki Chanel. Tym razem na wybiegu pojawiły się piękne, odważne stroje wieczorowe, obok bardziej swobodnych elementów, w tym różowego dżinsu, topów bandeau, warstwowego tweedu i mnóstwa garniturów. To estetyczna uczta!