Karin Ann

"Moje ubranie to stan mojego ducha"

Pokolenie Z, nazywane także „Pokoleniem internetowym” uwielbia modę i wynosi ją ponad poziom użytkowy traktując jako sztukę. Dla Gen Z najważniejsza jest możliwość personalizacji produktów luksusowych i zdobywania edycji limitowanych.

Dla przedstawicieli Gen Z liczą się najmniejsze choćby części garderoby, ale pochodzące z rozmaitych współprac z artystami, czy projektantami, jak również upcycling fashion czyli moda vintage.

O modzie rozmawiamy z Karin Ann, 19 letnia artystką ze Słowacji , która podbiła serca polskiej publiczności podczas trasy Sanah #nonsory tour.

Pokolenie Z, znane również jako „Pokolenie Internetu” kocha modę. Czym moda jest dla Ciebie? 

Rzeczywiście moda jest ważnym elementem wyrażania siebie dla przedstawicieli mojego pokolenia. Dla mnie samej jest formą sztuki, sposobem na wyrażenie swoich emocji w danym momencie. W ubraniach szukam tego, co jest dla mnie autentyczne w tej konkretnej chwili czy dniu, w uczuciach, które mi wtedy towarzyszą.

Można powiedzieć, że moje ubranie to stan mojego ducha. Wyrażam je przez zwory, kolory, faktury, tkaniny. Bardzo cenię sobie tę formę ekspresji i cieszę się, że jest rozumiana przez moich odbiorców. 

Co nosi pokolenie Z? Czym się różnią od Millenialsów?

Szczerze mówiąc, nie wiem, co ludzie noszą, co jest „must have” sezonu. Staram się nie podążać za trendami, myślę, że są one dobre na początku, by odkryć swoją tożsamość. Natomiast kiedy już się trochę zorientujesz, odnajdziesz w tym wszystkim siebie, to ślepe podążanie za trendami może być szkodliwe dla twojej autentyczności i ekspresji, więc staram się trzymać od nich z daleka i nie ulegać ich wpływom.

W odróżnieniu od Millenialsów moje pokolenie traktuje modę jako sztukę i wyrażenie siebie zdecydowanie bardziej niż to poprzednie. Co raz bardziej staramy się znaleźć sposoby na naginanie zasad ubioru, aby być autentycznym i kreatywnym, a nie zamkniętym w sobie i w tym co mamy na sobie.

Na Zebrik Awards w Czechach, gdzie zdobyłaś nagrodę za Debiut Roku, współpracowałaś z Ann-Marie Hoang, która pracowała z największymi nazwiskami w Hollywood, aby stworzyć Twój look. Opowiedz nam trochę o tym oraz skąd wziął się pomysł na Ann-Marie?

Od jakiegoś czasu współpracuję z osobą, która przyjaźni się z  Ann – Marie Hoang, choć nie miałam o tym pojęcia. Kiedy przygotowywałam się na Zebrik Awards pomyślałam, że fajnie byłoby stworzyć na tę okazje coś specjalnego. Więc rzuciłam hasło „kto może mi pomóc przy dość odjechanym, skomplikowanym stroju” od razu zasugerowali mi Ann – Marie.

Jak na ironię widziałam już wcześniej ją na Instagramie i bardzo mi się podobało to, co robi. Zgadałyśmy się, wytłumaczyłam o co mi chodzi i co bym chciała założyć. Zgodziła się od razu, żeby mi pomoc. Stworzyłyśmy garnitur pełen kolorów, wplotłyśmy ducha będącego moim znakiem firmowym, stworzyłyśmy historię na tkaninie. Mam nadzieję, że to początek pięknej współpracy i dane nam będzie tworzyć wspólnie jeszcze wiele razy. 

Markowe ubrania vs. Second Hand – gdzie najczęściej szukasz inspiracji?

Inspiruje mnie wiele rzeczy i zjawisk. Kocham sztukę i naturę. Jeśli chodzi o źródła inspiracji, które mogłabym polecić innym, to nie jest to prostym zadaniem, gdyż wszystko od zależy tego się lubi  i co najlepiej do nas pasuje. Znam wiele osób, które oszczędzają na drogą, markową, odjechaną, by umieścić ją w swojej szafie. Ja osobiście zwracam uwagę na moralność marki i staram się unikać fast fashion oraz wspierać małe firmy. I oczywiście uwielbiam zakupy vintage lub z drugiej ręki, ponieważ można znaleźć bardzo unikalne perełki. 

Na Twojej stronie internetowej znajdują się ubrania Twojego projektu. Czy będzie tam coś dedykowanego Twojemu najnowszemu singlowi „i’m a loser”?

Nic nie zdradzę. Może tak może nie. Ale myślę, że warto tam zaglądać, żeby się dowiedzieć się więcej już wkrótce.

redaktor naczelny