Bentley Torcal
fot. materiały prasowe

Bentley wchodzi w erę elektryczną. Oto Bentley Torcal

Bentley zaprezentował w Londynie pierwszy w swojej historii samochód z napędem wyłącznie elektrycznym. Torcal jest pięciometrowym SUV-em, który rozwija do 888 KM, przyspiesza do 100 km/h w 2,9 sekundy i zapowiada stylistyczny kierunek kolejnych modeli marki.

Czwarta rodzina w gamie Bentleya

Bentley Torcal nie jest elektryczną odmianą Bentaygi, lecz całkowicie nowym modelem. Dołącza do rodzin Continental GT, Flying Spur i Bentayga, otwierając kolejny rozdział w 107-letniej historii producenta z Crewe.

Samochód został zaprojektowany, opracowany i będzie produkowany w Wielkiej Brytanii. Ma pięć metrów długości, ale pozostaje najkrótszym czterodrzwiowym modelem w obecnej gamie. Bagażnik mieści 460 litrów, a dodatkowy schowek pod przednią maską oferuje kolejne 90 litrów.

Bryła Torcala jest niższa i bardziej zwarta niż w klasycznych luksusowych SUV-ach. Długi rozstaw osi, krótkie zwisy i mocno zaznaczone tylne nadkola mają nadawać mu proporcje bliższe sportowemu grand tourerowi. Charakterystyczne elementy to podświetlany grill z motywem rombów, ograniczona liczba przetłoczeń oraz nowy emblemat marki. Inspiracji szukano między innymi w modelu Continental T oraz koncepcyjnym EXP 15.

Do 888 KM bez wyścigu na absurd

Torcal otrzymał dwa silniki elektryczne i napęd na wszystkie koła. Podstawowa wersja generuje 821 KM oraz 1194 Nm momentu obrotowego. Przyspieszenie do 100 km/h zajmuje jej 3,4 sekundy, a prędkość maksymalna wynosi 250 km/h.

Mocniejszy Torcal S rozwija 888 KM i 1350 Nm. Setkę osiąga w 2,9 sekundy, natomiast jego prędkość maksymalna to 260 km/h. Bentley otwarcie przyznaje, że mógłby wycisnąć z układu jeszcze więcej, ale ekstremalne przyspieszenia stają się dla większości kierowców zwyczajnie nieprzyjemne. To rozsądna deklaracja w segmencie, w którym liczby coraz częściej służą przede wszystkim internetowym rankingom.

Akumulator ma 113 kWh pojemności netto i pracuje w architekturze 800 V. Deklarowany zasięg wynosi do 600 kilometrów według WLTP. Przy ładowarce o mocy 400 kW uzupełnienie energii od 10 do 80 proc. ma zajmować około 16 minut. Siedem minut wystarczy natomiast na odzyskanie około 161 kilometrów zasięgu. Bateria została objęta dziesięcioletnią gwarancją z limitem 100 tys. mil, czyli około 161 tys. kilometrów.

Komfort zamiast walki z masą

Najważniejszą nowością w podwoziu jest w pełni aktywne zawieszenie, zastosowane po raz pierwszy w seryjnym Bentleyu. Każdy amortyzator może niezależnie reagować na nierówności oraz ruchy kierowcy. System zastępuje tradycyjne stabilizatory i ma ograniczać przechyły nadwozia bez pogarszania komfortu.

Standardem jest również skrętna tylna oś. Koła mogą obracać się pod kątem do pięciu stopni, dzięki czemu średnica zawracania pięciometrowego samochodu wynosi 11,1 metra. Producent porównuje komfort Torcala do Flying Spura, a jego zachowanie w zakrętach do Continental GT Speed. To ambitne zestawienie, zwłaszcza że masa samochodu nie została jeszcze podana.

Do wyboru będą cztery tryby jazdy. Bentley Mode ma równoważyć komfort i dynamikę, Sport wyostrzy reakcje samochodu, a Comfort ograniczy liczbę komunikatów na ekranach. Tryb Refresh zwiększy dopływ świeżego powietrza, zmieni oświetlenie kabiny i ustawienia klimatyzacji.

Elektryk, który nie chce milczeć

Bentley nie zamierzał pozostawić kierowcy wyłącznie z szumem opon. Zamiast tworzyć cyfrową kopię silnika spalinowego, marka nagrała instrumenty, w tym perkusję, altówkę i gitarę basową. Punktem wyjścia był rytm klasycznego silnika V8 o pojemności 6,75 litra.

Tak powstała Bentley Dynamic Symphony, czyli ścieżka dźwiękowa reagująca na prędkość oraz położenie pedału przyspieszenia. W trybie Sport staje się głośniejsza, ale można ją całkowicie wyłączyć. Kierunkowskazy wykorzystują natomiast dźwięk młotka uderzającego w skórę, a sygnały systemu multimedialnego powstały na podstawie brzmienia kryształowego kieliszka. Brzmi to nieco teatralnie, ale przynajmniej nie udaje kolejnego generycznego V8 z głośników.

Wełna merino, drewno i prawdziwe przyciski

Kabina rozwija tradycyjne wzornictwo Bentleya, choć otrzymała zakrzywione ekrany OLED, system rozpoznawania twarzy i wyświetlacz przezierny z rozszerzoną rzeczywistością. Ważniejsze jest jednak to, że marka nie zrezygnowała z fizycznych przełączników. Najczęściej używane funkcje nadal obsługuje się pokrętłami na konsoli i kierownicy.

Standardowe fotele mają regulację w 16 kierunkach, ogrzewanie, wentylację, regulowane podparcie boczne oraz masaż. W rozbudowanej specyfikacji system obejmuje również siedzisko, masując nogi, plecy i ramiona. Torcal może także samodzielnie regulować temperaturę fotela oraz subtelnie zmieniać rozkład nacisku podczas dłuższej podróży.

Jednym z ciekawszych materiałów jest tkanina wykonana w całości z wełny merino, opracowana wspólnie z brytyjską firmą Fox Brothers. Według producenta to pierwsza samochodowa tkanina wełniana z certyfikatem Responsible Wool Standard. Mulliner przygotował także wykończenie Ombré Walnut, powstające z nawet tysiąca warstw ścinków drewna orzechowego i papieru z recyklingu.

Nowy Bentley, stare pytanie o luksus

Torcal pokazuje, że Bentley nie chce budować elektrycznego samochodu wyłącznie wokół ekranów i osiągów. W centrum nadal pozostają materiały, rzemiosło oraz komfort, choć teraz towarzyszą im bateria o pojemności 113 kWh i osiągi supersamochodu.

Nie oznacza to jednak, że pięciometrowy SUV automatycznie staje się rozwiązaniem ekologicznym tylko dlatego, że nie ma rury wydechowej. Bentley na razie nie opublikował pełnych danych dotyczących zużycia energii ani homologacyjnej emisji związanej z eksploatacją. Torcal jest przede wszystkim nową definicją luksusu w wydaniu marki: cichszą, elektryczną i technicznie zaawansowaną, ale nadal opartą na dużej mocy, rozmiarze i możliwości niemal nieograniczonej personalizacji.