Karl Lagerfeld

1933-2019

Zawsze był otoczony aurą tajemniczości. Swój prawdziwy wiek zdradził dopiero w 2013 roku, w jednym z wywiadów. Stronił od miejsc publicznych ale nie od mediów. Miał swój świat i jego wizję. Często mówiono, że sypia z młodszymi modelami, którzy potem trafiają na pierwsze strony katalogów bieliźniarskich. Człowiek orkiestra. Fotograf. Rzemieślnik. Artysta. Dyrektor kreatywny. I w końcu – projektant.

Bał się starości. Bał się, że nie potrafi nad nią zapanować. Że nie będzie idealny. Cierpiał na bulimię. Często widząc starszego pana w ciemnych okularach, skórzanych rękawiczkach nie zdawaliśmy sobie ile w nim drzemie sekretów i nieprzewidywalności. Oglądając z nim wywiady można odnieść wrażenie, że to trochę zakompleksiony starszy pan, który projektuje jakieś tam rzeczy w spadku po Coco Chanel. Jednak Karl był kimś więcej. Wizjonerem składający hołd swojej poprzedniczce.

 „Dzięki rękawiczkom nie widać na dłoniach żadnych oznak starości, żadnych plam i znamion. Bez rękawiczek czuję się niemal nagi.” – Karl Lagerfeld

W każdej kolekcji i tweedowej marynarce mogliśmy dostrzec to w jaki genialny sposób przekazuje DNA marki. Miał też świetny zmysł, a organizowane przez dom mody Chanel pokazy stały się kultowe. Nie tak dawno mieliśmy okazję obejrzeć na Netflix dokument „7 dni przed”, ukazujący jak działa cała machina i organizm tworzący jeden pokaz mody właśnie Chanel. Niezliczone ilości godzin szycia sukienek, przymiarki, poprawki, scenografia w Grand Palais. To wszystko musiało składać się w jedną, logiczną całość. Musiało być takie jak sam Karl. Zapięte na ostatni guzik pod szyję. Nigdy nie zapomnimy jego żabotu, który miał ukryć marszcząca się skórę.

Nie podążał ślepo za trendami. Jak sam mawiał „trendy to ostatni stopień przed tandetny”. On je tworzył. A w zasadzie wyznaczał. Tweedowy żakiet bouclé  czy ostatnio przeźroczyste buty i torebki. To on wymyślił je na nowo.

”Od zawsze wiedziałem, jak będzie wyglądało moje życie, jakiego rodzaju legendą się stanę.” – Karl Lagerfeld

Teraz marka Chanel, Fendi oraz całe przedsiębiorstwo stoi nad wielką przepaścią. Na miejscu Karla obsadzono jego „prawą rękę” – Virginie Viard, która od 30 lat pracuje w domu mody Chanel. Zaczynała jako prosta szwaczka od elementów suki haute couture.

Przed nią olbrzymie wyzwanie by nie zatracić „twistu” Karla i Coco, ale ma mocne poparcie. Jak mówił sam Karl „Virginie jest najważniejszą osobą, nie tylko dla mnie, ale także dla całego atelier, dla wszystkich.”

przeczytaj też
Łukasz Jemioł Wiosna/Lato 2019