Fot. Marek Filipiak

„Fly away from here”

Niezwykły koncert Pauliny Janczak

Paulina Janczak to młodziutka aktorka i piosenkarka. Debiutowała w 2008 roku w Teatrze Muzycznym ROMA w Warszawie, gdzie zagrała jako najmłodsza na świecie, wybrana do tej roli przez samego kompozytora, Christine Daae w musicalu „Upiór w Operze” A.L.Webbera w reżyserii Wojciecha Kępczyńskiego.

Fly Away From Here to niecodzienny koncert, który powstał z potrzeby serca i ku jego pokrzepieniu. To osobista podróż emocjonalna przez dźwięki i słowa tak bardzo Paulinie bliskie od początku jej kariery. Zawarła w nim utwory zarówno musicalowe, jak i z gatunku muzyki rozrywkowej w jej intymnych interpretacjach. Był to moment szczególny, ponieważ całe wydarzenie odbyło się w pięknej teatralnej scenerii na najwyższym poziomie. Zabrakło jednak najważniejszego – widzów. Cisza, wymowna pustka i tęsknota.

Skąd pomysł na koncert? Dlaczego w Łodzi?

Pomysł na koncert kiełkował mi w głowie już od dawien dawna. W moich planach był to jednak recital w formie face to face, czyli takiej, jaką znaliśmy dotychczas. Jednak diametralna zmiana rzeczywistości nie zniechęciła mnie do zrealizowania mojej wizji. Długo rozmyślałam jak, co, gdzie, kiedy… i z nieba spadł mi mój przyjaciel, dyrektor Teatru V6 w Łodzi, mojego rodzinnego miasta, który słysząc o moim marzeniu bardzo się ucieszył i zgodził zrealizować ze mną ten misterny plan. W ciągu niecałego tygodnia wszystko udało się zorganizować i nagrać w najlepszej możliwej jakości i scenerii. Moja wizja stała się rzeczywistością. Nadal sama w to nie wierzę. Cudownie jest spełniać marzenia.

Tytuł „Fly away from here” pochodzi z tekstu piosenki Sarah McLachlan „Angel”. Również ten utwór wykonuję na scenie. Tym utworem zegram się z publicznością. Ma bardzo piękny tekst mówiący, że jesteśmy pod opieką aniołów i nic nam nie grozi.

Skąd taki dobór utworów?

Kiedyś byłam z moją mamą w kinie. Film był bardzo zabawny i lekki. Była w nim jedna scena, jedna piosenka, która tak nas wzruszyła, że nie mogłyśmy przestać płakać. Utwór opowiada o miłości matki do córki, jej dorastaniu i relacji. Za każdym razem kiedy słyszę to wykonanie Meryl Streep zaczynam ryczeć jak bóbr, mimo, że przecież to tylko utwór z musicalu Mamma Mia, z repertuaru ABBY. Ucząc się i sama wykonując tę piosenkę też łamał mi się głos i jest to dla mnie wielkie przeżycie emocjonalne. Piosenka nosi tytuł „Slipping through my fingers”. To będzie moje pierwsze publiczne wykonanie tego utworu na żywo. Zadedykowałam go mojej mamie. 

Wszystkie melodie podczas koncertu mają dla mnie wielkie znaczenie, moc i wiążą się ze wspomnieniami i doświadczeniami całego mojego życia. Wiele historii opowiedziałam, wprowadzając widza w nastrój, wiele po prostu po chwili ciszy zaśpiewałam. Nie trzeba było nic więcej.

Czy występowanie na pustej scenie ma swój inny wymiar?

Absolutnie. Z jednej strony doskonale znam śpiewanie do pustej widowni, bo przecież przed każdym koncertem bądź spektaklem odbywają się próby, ale w tym przypadku było zupełnie inaczej. Miałam wrażenie, że ta cisza i pustka też jest muzyką, refleksją. Kreowanie dla publiczności to zawsze wymiana. Wymiana energetyczna. Tutaj było inaczej. Powiem Ci, że nie było mi łatwo, ale przekazałam wszystko co miałam, całą siebie i moją wrażliwość, a jak niektórzy twierdzą, nadwrażliwość. 

W jaki sposób artyści powinni się wspierać w tym trudnym czasie? Jak my możemy Was wspierać?

Z tym zawsze było różnie. Ja mam to szczęście, że mam dookoła ludzi, wspaniałych artystów, o wielkim twórczym sercu. Jestem za nich tak bardzo wdzięczna. Wierzę, że razem damy radę przetrwać każdy moment naszej historii. A Wy? Bez Was nie ma nas. Mam nadzieję, że to wiecie. To niesamowite, że teraz słyszę tak wiele ciepłych słów wsparcia i realnej pomocy od ludzi, których nawet nie znam, a którzy znają mnie ze sceny. Nigdy wcześniej nie słyszeliśmy jako artyści tak pięknych słów, że ludzie tęsknią za teatrem, że jesteśmy im potrzebni w tym trudnym czasie. To mnie bardzo wzrusza, dodaje skrzydeł i niesamowicie motywuje.

Ostatnio przełamałam swoją nieśmiałość i założyłam swój profil na portalu Patronite, który zrzesza artystów z każdej z dziedzin i ludzi, którzy chcą pomóc im w ich projektach. Jestem zaskoczona i zachwycona, że są osoby chcące wspierać, ciekawe projekty. Motywuje mnie to do dalszego tworzenia. Dzięki Wam i Waszym – nawet symbolicznym wpłatom – będę mogła dalej tworzyć i zapraszać Was na kolejne wydarzenia. Dziękuję, że jesteście.


Koncert został zrealizowany we współpracy z Teatrem V6 w Łodzi. Każdy widz zainteresowany spektaklem, od 08.04 będzie mógł kupić bilet w cenie 20 złotych, dostając tym samym wstęp do „wirtualnego teatru” na 24 godziny.

redaktor naczelny