fot. dzięki uprzejmości The Toronto International Film Festival

Moda, choroba i samotność: Angelina Jolie w filmie „Couture”

Angelina Jolie wraca na wielki ekran w roli, która może okazać się jedną z najważniejszych w jej karierze. „Couture”, nowy film francuskiej reżyserki Alice Winocour, to nie jest kolejna opowieść o blichtrze wybiegów. To dramat osadzony w świecie mody, który pokazuje, że za kulisami haute couture czai się samotność, choroba i walka o tożsamość.

Fabularne tło: moda jako twarda scena życia

„Couture” pierwotnie nosiło tytuł „Stitches”. Akcja rozgrywa się w Paryżu podczas Fashion Week – czyli w miejscu, które dla wielu kojarzy się z ekstazą piękna, ale dla bohaterów filmu jest raczej labiryntem, w którym łatwo się zgubić. Jolie gra Maxine Walker, amerykańską reżyserkę, która przyjeżdża do stolicy mody, żeby odnaleźć samej siebie. Spotyka tam Adę, młodą modelkę z Południowego Sudanu, oraz Angèle – francuską makijażystkę, która zna kulisy tego świata lepiej niż ktokolwiek inny.

W tle mamy też wątek choroby Maxine – nowotworu piersi – co przenosi narrację z poziomu blichtru i haute couture na głębsze rejony opowieści o ciele, kobiecości i przemijaniu. Moda staje się tylko sceną dla dużo ważniejszego dramatu.

Obsada i nazwiska, które warto znać

Oprócz Jolie na ekranie pojawi się Louis Garrel, Ella Rumpf w roli Angèle, Garance Marillier i Finnegan Oldfield. Co ważne, reżyserką i autorką scenariusza jest Alice Winocour – nazwisko cenione w Europie, choć w Polsce nie aż tak popularne. Jej wcześniejszy film „Proxima” pokazał, że potrafi tworzyć emocjonalne, subtelne portrety kobiet, które walczą o siebie w męskich, bezlitosnych światach.

Dodajmy do tego operatora André Chemetoffa i kostiumografkę Pascaline Chavanne, znaną ze współpracy z François Ozonem, i mamy mieszankę, która daje nadzieję na wizualną ucztę, gdzie każdy kadr będzie wyglądał jak zdjęcie do „Vogue’a”.

Premiera: Toronto i San Sebastián zamiast Hollywood

Światowa premiera odbędzie się 7 września 2025 roku na Toronto International Film Festival w sekcji Special Presentations. Następnie film trafi na Festiwal Filmowy w San Sebastián. To świadomy wybór: Winocour nie celuje w popcornowe sukcesy, tylko w festiwalowe środowisko, które docenia kino artystyczne i wymagające.

Zdjęcia zakończono zimą w Paryżu, a już sama decyzja o kręceniu filmu podczas realnych pokazów mody sprawiła, że branża fashion zaczęła traktować projekt poważnie. To nie jest stylizowana wizja couture – to prawdziwy Fashion Week na ekranie.

Moda w kinie – trudny romans

Nie jest łatwo zrobić dobry film o modzie. Wystarczy przypomnieć sobie, jak często temat ten sprowadzano do stereotypów – od „Diabeł ubiera się u Prady” po gorsze telewizyjne biografie projektantów. Kino zazwyczaj albo karykaturuje modę, albo zachwyca się jej powierzchownością. Tymczasem „Couture” ma szansę być czymś innym: psychologicznym dramatem, gdzie moda nie jest celem, tylko lustrem.

Angelina Jolie w tej roli to symboliczny wybór. Ona sama w ostatnich latach coraz bardziej odcina się od Hollywood, wybierając projekty niszowe, europejskie, bardziej osobiste. To tak, jakby sama przeszła drogę z czerwonego dywanu w Cannes do małych reżyserskich planów. „Couture” wydaje się idealnym zwierciadłem tej przemiany.

Być może „Couture” to będzie coś więcej niż dramat o modzie. To historia o kobietach, które w świecie obsesji piękna walczą o prawo do własnego życia i ciała. Może się okazać, że film Winocour stanie się dla mody tym, czym „Czarny łabędź” był dla baletu – obrazem, który wstrząsa wyobrażeniem o branży i pokazuje jej mroczne zaplecze.

Osobiście czuję, że ten film może być jednym z najciekawszych wydarzeń sezonu. Nie tylko dlatego, że gra w nim Angelina Jolie. Bardziej dlatego, że rzadko zdarza się, żeby moda w kinie była potraktowana poważnie – jako metafora życia, a nie rekwizyt do zdjęć. Jeśli Winocour to udźwignie, „Couture” może być punktem zwrotnym w filmowych narracjach o haute couture.