Włoski dom mody Dolce & Gabbana robi coś, co naprawdę warto skomentować – i nie tylko dlatego, że kampania nowego zapachu „The One” ma globalną twarz w postaci Madonny. To ruch, który łączy w sobie modę, muzykę i świadome odwołania do popkultury w sposób, który może się podobać, albo irytować – zależnie od tego, po której stronie barykady stoisz.
Madonna jako twarz kampanii „The One” to już spore oświadczenie. Ikona popu, która przez lata balansowała między byciem trendsetterką a prowokacją, wydaje się wracać do włoskiego DNA. Do współpracy zaproszono ją do nowej, globalnej kampanii perfum „The One”, w której partneruje jej aktor Alberto Guerra. Całość sfotografował Mert Alas – nazwisko, które samo w sobie mówi coś o stylu i wysokim finishu wizualnym nowego obrazu marki.
Ale to nie wszystko. Dolce & Gabbana nie zdecydowało się tylko wynająć Madonnę jako „ładny wizual” do reklam. Kampania idzie dalej: artystka nagrała interpretację włoskiego klasyka „La bambola” – kultowej piosenki Patty Pravo z 1968 roku – którą wykorzystano jako ścieżkę dźwiękową spotu i materiałów promocyjnych. Piosenka została zanurzona w nowoczesnej produkcji, zaaranżowanej przez Stuarta Price’a, współpracownika Madonny znanego między innymi z pracy nad jej tanecznym arcydziełem „Confessions on a Dance Floor”.


Wybór „La bambola” to nie jest przypadek ani przypadkowe rzucenie kawałka do tła kampanii sprzedażowej. Ten utwór to w istocie symbol kobiecej niezależności i rebelii, który w latach 60. stał się hymnem emancypacji. Madonna sięgając po niego w kontekście włoskiego brandu luksusowego, robi gest, który można odczytać dwojako: jako hołd dla włoskiej kultury i jednocześnie własną interpretację kobiecej siły, która przewija się przez jej karierę od początku.
Teaser kampanii nie miał klasycznego hype’u ani wielkiej akcji w mediach społecznościowych z udziałem Madonny. Widzimy krótkie migawki, muzykę i estetykę, która balansuje między dekadencją a nowoczesnym minimalizmem – dokładnie tak jak zapach „The One Intense,” nowa odsłona klasyka D&G, która ma być głębsza, cieplejsza i bardziej zmysłowa niż oryginał.
I tu dochodzimy do innego ciekawego wątku: kampania nie funkcjonuje w próżni kariery Madonny. Prawie dwie dekady po „Confessions on a Dance Floor ” artystka oficjalnie potwierdziła powrót do Warner Records z zapowiedzią nowego albumu, który ma być mocno inspirowany duchem tamtego tanecznego klasyka – coś w rodzaju „Confessions on a Dance Floor Part 2.” To projekt, który budzi mieszane uczucia u fanów, ale też spore oczekiwania, ponieważ Madonna antycypuje powrót na parkiet muzyczny jako odpowiedź na własną historię i popowe dziedzictwo.
Nie bez znaczenia jest też datowanie samej piosenki: jej data premiery na platformach streamingowych wyświetla się jako październik 2025, choć faktycznie materiał pojawił się dopiero teraz w styczniu 2026. To może być po prostu kwestia techniczna, ale równie dobrze odzwierciedla strategię kampanii, która lubi bawić się czasem i kontekstem, zacierając granice między reklamą a muzycznym wydawnictwem.
Kampania „The One” z Madonną to więcej niż face-value promocja zapachu. To świadome zakotwiczenie marki w popkulturze, próba wejścia w dialog z włoską muzyką, oraz sprytne odwołanie do przyszłego muzycznego rozdziału Madonny. To wszystko sprawia, że projekt – nawet jeśli bardziej komercyjny niż artystyczny – ma w sobie coś interesującego i wartościowego, jeśli spojrzy się na niego szerzej niż tylko przez pryzmat kolejnej reklamy perfum.


