Tomaotomo La Dorothée

W romantycznych wnętrzach Pałacu Prymasowskiego gościliśmy na pokazie najnowszej kolekcji Tomaotmo. Półtoragodzinne opóźnienie pokazu (na czas nie mogła dojechać muza projektanta – Weronika Książkiewicz) wynagrodziły nam piękne, romantyczne sukienki jakie zobaczyliśmy na wybiegu.

Tomasz Olejniczak znany jest ze swoich bardzo kobiecych kreacji. La Dorothée to kolekcja inspirowana romantyzmem i miłością do Matki. To własnie dzięki niej osiem lat temu zaczął przygotowywać swoje pierwsze projekty i postanowił tej pasji poświęcić swoje życie.

fot. Piotr Podlewski, Michał Baranowski, AKPA

Roczna praca projektanta opłaciła się. Na wybiegu zobaczyliśmy 44 kreacje. Każda miała wspólny mianownik – kobiecość. Bez tego nie ma projektów Tomka. Mnie urzekła duża ilość faktur oraz przepięknych przeszyć i gipiury. Nie zabrakło też koloru roku – fioletu, który przeplatał się z morskim zielonym. La Dorothée to też nawiązanie do lat 50. i 60. ubiegłego wieku. Kto pamięta włoszki, które chodziły w apaszkach na głowie? Brązowe printy w jakich zobaczyliśmy modelki przywoływały na myśl włoską mammę i słynne dolce vita.

Segment z wieczorowymi kreacjami w barwach granatu i kropkowanego złota kojarzył mi się z totalną odskocznią. Chęcią ukazania nowoczesnej kobiety w bardzo luksusowym wydaniu. Wszak tkaniny z jakich została stworzona kolekcja pochodzą z najlepszych szwalni w Europie. Korzystają z nich największe światowe domy mody. Najbardziej podobała mi się piękna sukienka z połyskującego niebieskiego, wręcz morskiego materiału. Przewiązana nonszalancko przez pas. Klasyczna, ale bardzo kobieca.

La Dorothée to manifest, żywe naznaczenie kobiecości przeplatane miłością do Matki. Przepiękna kolekcja, która jest ma w sobie coś wyjątkowego, coś czego nie miały poprzednie odsłony Tomka. Dla nas to strzał w dziesiątkę.