fot. Magdalena Kaczmarek

Katarzyna Klimkiewicz

"Jak to jest być seks bombą, w świecie w którym krótka spódniczka jest zaproszeniem do gwałtu"

Kalina Jędrusik to postać ikoniczna, nietuzinkowa. Jak chciała pani ją przedstawić?

Dla mnie Kalina Jędrusik to uosobienie nonszalancji, kobieta wolna, zabawna i żarłoczna: uwielbiała jeść, uwielbiała seks, piła, paliła, przeklinała i nie przejmowała się, czy komuś się to podoba, czy nie. To było szokujące w latach sześćdziesiątych i dziś też szokuje. Była bezwstydna: nie wstydziła się swoich uczuć, pragnień, myśli. Myślę, że dlatego została ikoną. W każdym razie dla mnie jest właśnie ikoną bezwstydnej kobiecości.

Jakim gatunkiem można określić film „Bo we mnie jest seks”? Czy to może połączenie kilku różnych gatunków jak musical, biograficzny?

To film muzyczny, lekki i mam nadzieję, zabawny. Trzymając się konwencji filmów z lat sześćdziesiątych, inspirowałam się “Lekarstwem na miłość”, czy “Wojną Domową”. Nie jest to więc klasyczna biografia, które rekonstruuje życie Kaliny Jędrusik i próbuje je podsumować. To oparta na faktach, inspirowana komediami z lat sześćdziesiątych impresja na temat kilku miesięcy z jej życia na przełomie 1962 i 1963 roku.

fot. Bartosz Mrozowski

Jaką historię opowiada „Bo we mnie jest seks”?

Punktem wyjścia jest występ Kaliny Jędrusik na Barbórce w 1962 roku. Po tym występie zaczęły się dla niej kłopoty, została zwolniona z telewizji. Ale co tam się tak naprawdę wydarzyło, jakie są powody dla których Kalina dostała, jak to ona mówiła “odsunięta” – trudno na to jednoznacznie odpowiedzieć.

Próbując ustalić fakty natykałam się na plotki i anegdoty i zrozumiałam, że prawda jest w tym, co się o tym wszystkim mówiło, a nie w tym, co się faktycznie stało. Bo Kalina istnieje w plotkach i anegdotach. Film jest więc naszą, moją i współscenarzystki Patrycji Mnich, fikcyjną opowieścią o tym, jak Kalina zostaje zwolniona, bo daje kosza napalonemu szefowi telewizji i o tym, jak walczy, by do tej telewizji wrócić na swoich zasadach, bez kompromisów i bez przepraszania za to, że jest jaka jest.

Czy scenariusz filmu jest odwzorowaniem historii życia Kaliny Jędrusik? Może jego luźną interpretacją?

Nasz film otwiera napis: “wydarzenia przedstawione w filmie mogły się wydarzyć, ale nie musiały”. To jest moja interpretacja tego, wyglądało życie Kaliny, starałam się odtworzyć nie tyle konkretne fakty, ale jej osobowość, jej relacje z bliskimi, z mężem – Stanisławem Dygatem i z kochankiem, z którymi żyła w trójkącie.

Obecny w filmie Lucek, to postać fikcyjna, ale ulepiona z kilku realnych kochanków Kaliny. Dyrektor Molski to fikcyjna postać, ale też zainspirowana kilkoma realnymi postaciami. Najważniejsza dla mnie była prawda emocjonalna, a nie dosłowne odtworzenie wydarzeń z przeszłości.

fot. Bartosz Mrozowski

Film ‘Bo we mnie jest seks” to w dużej mierze obraz stworzony przez kobiety. Czy dobór osób nie był przypadkowy?

To, że w ekipie jest tak wiele kobiet nie było jakąś strategią, tak się po prostu złożyło. O tym, czy ktoś dołączył do ekipy nie decydowała jego płeć. Ale skoro już tak wyszło, to pewnie miało to wpływ na efekt końcowy, opowiedziałyśmy tę historię ze swojej, kobiecej perspektywy.

Ważną postacią w życiu Kaliny Jędrusik był Stanisław Dygat. Jak jego postać wpłynęła na historię Kaliny? Czy w film pokazuje to tylko z jej perspektywy?

Często słyszy się, że Dygat stworzył Kalinę, i coś w tym jest, ale i Kalina stwarzała jego, oni się po świetnie uzupełniali, inspirowali wzajemnie. Mimo, że Kalina miała wielu kochanków, do końca życia byli razem. Łączyła ich bardzo silna więź, byli sobie nawzajem niezbędni. W filmie widzimy Stanisława Dygata z perspektywy Kaliny, otoczonego paczką kumpli, wiecznie na telefonie z Tadeuszem Konwickim. Oni się bardzo kochali, ale oboje potrzebowali dużo wolności. Byli wspaniałą parą.

Uroda Kaliny Jędrusik była często kojarzona z ideałem kobiety tamtych czasów. Jak rola Marii Dębskiej wpłynęła na jej przedstawienie?

Kalina była bardzo wyrazista, nie była klasyczną pięknością, ale emanowała kobiecością, seksapilem. Hipnotyzowała swoim głosem, sposobem poruszania. Marysia potrafiła uchwycić jej ducha, nie popadając w karykaturę. Wniosła delikatność, ale też temperament i charakter. 

O czym tak naprawdę jest film „Bo we mnie jest seks”? O kobietach, kobiecie czy o tym jak kobieta odnajduje się w „męskim świecie”?

Robiąc film o Kalinie zadałam sobie pytaniem jak to jest być seks bombą, w świecie w którym krótka spódniczka jest zaproszeniem do gwałtu. Zadałam sobie pytanie z czym Kalina musiała się mierzyć, jak stawiała granice i jak radziła sobie z nagabywaniem, które teraz nazywamy molestowaniem.

Nie znam kobiety, która choć raz nie naraziła się na męską agresje, bo odrzuciła czyjeś niechciane zaloty. Kobiety, kiedy stawiają granice słyszą często, że powinny się cieszyć z zainteresowania, a jeśli je odrzucają, to znaczy, że są nudne, zarozumiałe, pozbawione poczucia humoru i w sumie nieatrakcyjne. Jest to więc film o stawianiu granic i nie uleganiu męskiemu szantażowi.

fot. Bartosz Mrozowski

Nie wchodząc głęboko w sprawy polityczno-społeczne, film „Bo we mnie jest seks” może okazać się ważnym głosem w debacie nt. obecnie różnych zmian w naszym społeczeństwie?

Mam nadzieję, że ten film będzie głosem w dyskusji o uprzedmiotawianiu kobiet,  o #meetoo. Kalina była bezwstydna i za to ją uwielbiam. Wstyd to wewnętrzny cenzor, który każde nam siedzieć cicho i się nie wychylać.

Chciałabym, żeby Kalina inspirowała do bezwstydu, do tego, żeby robić w życiu, to na co mamy ochotę, o ile, oczywiście, nie krzywdzimy przy tym innych. Taką radę dał Kalinie na życie jej ojciec, przedwojenny senator Henryk Jędrusik i z takim przesłaniem chciałabym zostawić widzów. 


Katarzyna Klimkiewicz – Reżyserka i scenarzystka. Ukończyła reżyserię w Łódzkiej Filmówce, a potem nosiło ją po świecie. Była stypendystką Binger Film Institute w Amsterdamie, robiła filmy w Berlinie, Izraelu, Wielkiej Brytanii, Chile. Jej krótkometrażowy debiut “Hanoi – Warszawa” zdobył wiele nagród w Polsce i na świecie, a Europejska Akademia Filmowa uznała go za Najlepszy Film Krótkometrażowy 2010 roku. W pełnym metrażu zadebiutowała w Wielkiej Brytanii filmem “Zaślepiona”.

Film miał premierę podczas Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Edynburgu 2012, gdzie otrzymał nominację do Narody Michaela Powella w kategorii Najlepszy Nowy Film Brytyjski, a na Koszalińskim Festiwalu Debiutów Filmowych otrzymał Grand Prix Wielkiego Jantara, Nagrodę za reżyserię oraz Nagrodę dziennikarzy. Film ten wszedł do kin w Wielkiej Brytanii i w Polsce wiosną 2013. Jej ostatni film “Wyspa” otrzymał Główną nagrodę w Konkursie Krótkometrażowym podczas Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Rotterdamie w lutym 2014 roku oraz Grand Prix na festiwalu w Huesca w czerwcu 2014.  Katarzyna Klimkiewicz jest członkiem Europejskiej Akademii Filmowej, przez wiele lat była członkiem zarządu i prezesem Stowarzyszenia Film 1,2.

redaktor naczelny