fot. materiały prasowe

Breitling i Aston Martin wracają do jednej z najbardziej kultowych historii popkultury

Nie każda współpraca dwóch luksusowych marek potrzebuje nowego początku. Niektóre opierają się na historii, która od dekad funkcjonuje w wyobraźni fanów motoryzacji i zegarmistrzostwa. Tak jest w przypadku najnowszego Breitling Top Time B01 Chronograph 41 Tribute to Aston Martin DB5. To nie tylko hołd dla legendarnego samochodu. To powrót do momentu, w którym zegarek i auto wspólnie stworzyły jedną z najbardziej rozpoznawalnych ikon lat 60.


W świecie luksusu łatwo wpaść w pułapkę tworzenia współprac, które kończą się jedynie połączeniem dwóch logotypów. Breitling i Aston Martin postanowili pójść inną drogą. Nowy Top Time B01 Chronograph 41 Tribute to Aston Martin DB5 nie powstał dlatego, że obie marki od lat współpracują. Jego historia zaczyna się znacznie wcześniej – w 1965 roku, kiedy Sean Connery jako James Bond w filmie „Thunderball” nosił zegarek Breitling Top Time ref. 2002, prowadząc jednocześnie legendarnego Aston Martina DB5. To właśnie wtedy dwa symbole brytyjskiego designu i inżynierii spotkały się po raz pierwszy na ekranie.

To nie replika samochodu

Zamiast umieszczać na tarczy kolejne motywy motoryzacyjne, projektanci sięgnęli po detale, które znają przede wszystkim właściciele klasycznych Aston Martinów. Drewniany pierścień wewnątrz tarczy nawiązuje do drewnianej kierownicy DB5, skórzany pasek z ręcznie wykańczanym gradientem przypomina tapicerkę brytyjskiego grand tourera, a charakterystyczne subtarcze odwołują się do zegarów umieszczonych na desce rozdzielczej samochodu.

DB5 do dziś uznawany jest za jeden z najpiękniejszych samochodów w historii motoryzacji. Georges Kern, prezes Breitlinga, zwraca uwagę, że jego forma pozostaje równie aktualna jak w latach 60. Właśnie tę ponadczasowość marka próbowała przenieść na nadgarstek. W efekcie powstał chronograf, który zachowuje charakterystyczne elementy kolekcji Top Time – poduszkowatą kopertę, przyciski typu mushroom czy retro proporcje – ale jednocześnie zyskuje bardziej elegancki, motoryzacyjny charakter.

fot. materiały prasowe

Trzy wersje jednej historii

Breitling przygotował trzy limitowane edycje zegarka. Pierwsza, wykonana ze stali z jasną tarczą, powstała w liczbie 1022 egzemplarzy i najwierniej nawiązuje do historycznego modelu Top Time. Druga, łącząca stal z platynowym bezelem i czarną lakierowaną tarczą, została ograniczona do 315 sztuk. Najbardziej ekskluzywna odsłona to 250 numerowanych egzemplarzy wykonanych z 18-karatowego czerwonego złota z tarczą z naturalnego onyksu. To pierwszy raz w historii Breitlinga, gdy marka wykorzystuje ten kamień jako materiał tarczy. 

Każdy model napędza manufakturowy mechanizm Breitling Caliber 01 z certyfikatem COSC i około 70-godzinną rezerwą chodu, widoczny przez przeszklony dekiel z dedykowanym wahnikiem ozdobionym logo Aston Martina.

Top Time Tribute to Aston Martin DB5 nie jest zegarkiem wyłącznie dla kolekcjonerów motoryzacji ani fanów Jamesa Bonda. To projekt oparty na wspólnym języku dwóch marek, które od dekad budują swoją pozycję dzięki wzornictwu, rzemiosłu i dbałości o detale.