Ponad sto sylwetek, dwadzieścia kolekcji i projektanci pochodzący z piętnastu krajów. Tegoroczny Polimoda Graduate Show otworzył tydzień Pitti Uomo we Florencji, pokazując, jak wygląda moda tworzona przez pokolenie dorastające w czasach kryzysów, migracji, cyfrowej rewolucji i nieustannych zmian społecznych.
Pokazy dyplomowe od dawna należą do najciekawszych wydarzeń w kalendarzu mody. To właśnie tam można zobaczyć pomysły, które nie muszą jeszcze spełniać wymagań rynku, sprzedaży czy strategii dużych marek. Tegoroczny Polimoda Graduate Show, zorganizowany we Florencji podczas tygodnia Pitti Uomo 110, był dobrym przykładem tego, jak zmienia się sposób myślenia młodych projektantów o modzie.
W pokazie zaprezentowano ponad sto sylwetek przygotowanych przez dwudziestu absolwentów jednej z najbardziej rozpoznawalnych szkół mody na świecie. Wydarzenie miało szczególne znaczenie również dlatego, że odbywało się w roku czterdziestolecia istnienia Polimody.
Moda jako osobista opowieść
Jeszcze kilkanaście lat temu dyplomowe kolekcje często skupiały się na spektakularnych formach lub eksperymentach formalnych. W tym roku uwagę zwracało coś innego.
Większość projektów opierała się na bardzo osobistych historiach. Projektanci sięgali do rodzinnych wspomnień, własnych doświadczeń, lokalnych kultur i tematów związanych z tożsamością. Kolekcje stawały się narzędziem opowiadania o stracie, migracji, pamięci czy relacjach z własnym pochodzeniem.
Widać było, że młode pokolenie traktuje modę nie tylko jako estetykę, ale również sposób komunikowania emocji i komentowania rzeczywistości.
Bez jednej dominującej estetyki
To, co szczególnie wyróżniało tegoroczną edycję, to brak jednego wspólnego trendu.
Na wybiegu pojawiały się zarówno sylwetki inspirowane historią i tradycyjnym krawiectwem, jak i projekty wykorzystujące język współczesnej kultury cyfrowej. Obok kolekcji czerpiących z archiwalnej mody męskiej można było zobaczyć eksperymenty balansujące między rzeźbą, kostiumem i modą użytkową.
To znak czasu. Młodzi projektanci coraz rzadziej próbują wpisywać się w jeden dominujący nurt. Znacznie częściej budują własne światy wizualne i własny język projektowy.
Pokolenie wychowane w świecie zmian
Organizatorzy zwracali uwagę, że uczestnicy tegorocznego pokazu reprezentują pokolenie dorastające w rzeczywistości pełnej niepewności i gwałtownych zmian. Widać to było również w samych kolekcjach.
Pojawiały się odniesienia do migracji, dziedzictwa kulturowego, konfliktów, cyfryzacji życia czy potrzeby budowania własnej tożsamości. Zamiast eskapizmu dominowała próba zrozumienia współczesnego świata i znalezienia w nim własnego miejsca.
To podejście coraz częściej pojawia się również w profesjonalnej modzie. Wielu projektantów debiutujących dziś na pokazach dyplomowych trafia później do największych domów mody, wnosząc ze sobą właśnie taką perspektywę.
Luke i Lucie Meier wracają do miejsca, od którego zaczęli
Nowością tegorocznej edycji był udział Luke’a i Lucie Meierów w roli mentorów. Projektanci, którzy poznali się podczas studiów w Polimodzie i przez lata kierowali marką Jil Sander, wspierali studentów podczas pracy nad kolekcjami dyplomowymi.
Ich obecność była przypomnieniem, że szkoły mody pozostają ważnym miejscem odkrywania nowych talentów. To właśnie z takich pokazów często wyłaniają się nazwiska, które kilka lat później trafiają do największych domów mody świata.
Florence nadal patrzy w przyszłość
Polimoda od lat należy do najważniejszych szkół mody w Europie, a Graduate Show pozostaje jednym z najważniejszych wydarzeń w jej kalendarzu. Tegoroczna edycja pokazała przede wszystkim jedno: młodzi projektanci coraz rzadziej chcą tworzyć ubrania wyłącznie po to, by dobrze wyglądały na wybiegu.
Znacznie częściej wykorzystują modę do opowiadania historii, zadawania pytań i budowania własnej narracji. A właśnie takie projekty zwykle zostają w pamięci najdłużej.
fot. Filippo Fior & Salvatore Dragone / GoRunway
















