Coachowie motywacyjni od lat wypełniają hale, sprzedają kursy i obiecują zmianę życia. Granica między inspiracją a manipulacją bywa jednak zaskakująco cienka. Francuski thriller „Guru” z Pierre’em Nineyem bierze na warsztat właśnie ten świat, pokazując, jak łatwo charyzma może zamienić się w narzędzie wpływu.
Jeszcze kilkanaście lat temu współczesnymi guru byli głównie autorzy książek motywacyjnych. Dziś ich miejsce zajęli twórcy internetowi, mówcy, influencerzy i trenerzy rozwoju osobistego. Miliony obserwujących, wyprzedane wydarzenia i język pełen obietnic sukcesu sprawiły, że tzw. coaching stał się jednym z najbardziej dochodowych segmentów rynku. To właśnie temu zjawisku przygląda się film „Guru” w reżyserii Yanna Gozlana.
Głównym bohaterem filmu jest Matt Vasseur – charyzmatyczny trener rozwoju osobistego, który zbudował wokół siebie lojalną społeczność. Występuje przed tłumami, motywuje ludzi do działania i sprawia wrażenie człowieka, który znalazł receptę na szczęście. Wszystko zaczyna się jednak komplikować, gdy jego działalnością interesuje się senacka komisja, a część uczestników jego wydarzeń przekracza granicę zdrowej fascynacji.
Nie o coachingu, ale o wpływie
Najciekawsze wydaje się to, że twórcy nie zapowiadają prostego ataku na branżę rozwoju osobistego. Reżyser Yann Gozlan podkreśla, że zależało mu na pokazaniu bohatera, który naprawdę wierzy, że pomaga innym. Nie jest oszustem kierowanym wyłącznie pieniędzmi. Problem pojawia się w chwili, gdy przekonanie o własnej misji zaczyna… usprawiedliwiać kolejne decyzje.
To przesuwa środek ciężkości filmu z samego coachingu na znacznie szerszy temat. „Guru” opowiada o mechanizmach wpływu, potrzebie autorytetów i łatwości, z jaką oddajemy odpowiedzialność za własne decyzje ludziom, którzy potrafią mówić pewnym głosem i odpowiednią narracją.
Pierre Niney w kolejnej wymagającej roli
Pierre Niney w ostatnich latach udowodnił, że dobrze odnajduje się w rolach bohaterów niejednoznacznych. Po sukcesie „Hrabiego Monte Christo” ponownie sięga po postać, której nie da się jednoznacznie ocenić. Sam aktor przyznaje, że od dawna fascynowały go osoby publiczne, których słowa potrafią jednocześnie inspirować i niepokoić. Według niego media społecznościowe tylko spotęgowały siłę współczesnych guru.
To właśnie Niney wydaje się największym atutem produkcji. Rola wymaga pokazania bohatera, który najpierw zdobywa zaufanie otoczenia, a później stopniowo odsłania mniej komfortowe oblicze. Takie postacie francuski aktor ma już w swoim dorobku i trudno o lepszy wybór do podobnej historii.
Temat, który trudno zignorować
Niezależnie od tego, czy ktoś korzysta z kursów rozwoju osobistego, czy patrzy na nie z dystansem, trudno nie zauważyć, jak dużą rolę odgrywają dziś internetowi mentorzy. „Guru” wpisuje się w dyskusję o odpowiedzialności osób budujących wokół siebie społeczności oraz o granicy między motywowaniem a manipulacją. To właśnie ten temat wydaje się największą siłą filmu. Nie dlatego, że daje gotowe odpowiedzi, ale dlatego, że dotyka zjawiska, które każdego dnia obserwujemy w mediach społecznościowych.
„Guru” trafił do polskich kin 26 czerwca 2026 roku w dystrybucji Galapagos Film. Obok Pierre’a Nineya w filmie występują Marion Barbeau i Anthony Bajon, a za reżyserię odpowiada Yann Gozlan.


