fot. dzięki uprzejmości Galapagos Films

„Glorious Summer”: Komfort jako system kontroli

Krzysztof Malcher Editor-in-Chief

Film „Glorious Summer” w reżyserii Heleny Ganjalyan i Bartosza Szpaka to jeden z tych debiutów, które od razu ustawiają twórców w miejscu wymagającym uwagi. Nagradzany na 50. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni Szafirowymi Lwami, nie próbuje przypodobać się widzowi ani narracyjnie, ani emocjonalnie. Zamiast tego proponuje kino konceptualne, chłodne i świadomie zdystansowane, które sprawdza się przez obraz, rytm i powtarzalność.  

Glorious Summer i świat bez tarcia

Akcja filmu rozgrywa się w pozornie idealnej przestrzeni: renesansowym pałacu otoczonym murem. Trzy kobiety funkcjonują w systemie, który eliminuje podstawowe problemy egzystencjalne. Jedzenie, rozrywka, aktywność fizyczna i rozwój osobisty są dostarczane regularnie, według harmonogramu. Jedynym ograniczeniem jest zakaz opuszczania terenu posiadłości.

Ten świat nie jest opresyjny w klasycznym sensie. Nie ma przemocy, kar ani widocznego nadzoru. Kontrola działa tu poprzez komfort, przewidywalność i język wellness. Codzienne afirmacje, ćwiczenia uważności i rytuały samodoskonalenia stopniowo przestają być narzędziami troski, a zaczynają funkcjonować jak instrukcja zachowania.

Obraz zamiast fabuły

„Glorious Summer” nie opiera się na zwrotach akcji. Narracja jest szczątkowa, a fabuła rozwija się powoli, niemal niezauważalnie. Kluczowe znaczenie ma strona wizualna. Zdjęcia Tomasza Woźniczki budują świat oparty na symetrii, jasnym świetle i kontrolowanej kompozycji. Pałac w Gorzanowie nie pełni funkcji tła. Jest elementem systemu – architekturą, która porządkuje ciała i ruch bohaterek.

Kadry są malarskie, ale nie dekoracyjne. Powtarzalność ujęć i gestów wzmacnia wrażenie stagnacji. Film świadomie operuje nadmiarem piękna, który z czasem zaczyna działać przytłaczająco.

Ciała w stanie zawieszenia

Bohaterki funkcjonują w stanie permanentnej niedojrzałości. System nie wymaga od nich decyzji ani odpowiedzialności, co prowadzi do erozji sprawczości. Gniew, frustracja i potrzeba przekroczenia granicy nie pojawiają się nagle – są efektem długotrwałego tłumienia emocji.

Jednym z ciekawszych motywów filmu jest prywatny język, którym zaczynają posługiwać się kobiety, oraz rytuał „ćwiczenia umierania”. To gesty symboliczne, ale pozbawione patosu. Reżyserzy nie proponują prostych metafor. Raczej pokazują, jak brak realnego zagrożenia prowadzi do stopniowej utraty zdolności reagowania.

„Glorious Summer” to film, który jasno komunikuje swoje ambicje. Nie jest to kino psychologiczne ani klasyczna dystopia. Bliżej mu do eksperymentu formalnego, w którym treść i forma pozostają w ścisłej zależności. Muzyka, montaż i dźwięk budują jednolity rytm, nie podbijając emocji, lecz je wygaszając.

Debiut Ganjalyan i Szpaka można czytać jako komentarz do współczesnej kultury samoregulacji i obsesji dobrostanu, ale film nie zamyka się w publicystycznej tezie. Zostawia widza z pytaniem o cenę spokoju, który nie dopuszcza sprzeciwu.

„Glorious Summer” nie oferuje katharsis ani jednoznacznych odpowiedzi. To kino, które celowo pozostawia dyskomfort – estetyczny i poznawczy. Właśnie w tym tkwi jego siła. Film nie tyle opowiada historię, co konsekwentnie buduje stan, z którego trudno się uwolnić jeszcze długo po seansie.


Film „Glorious Summer” w kinach od 20 lutego 2026 roku w dystrybucji Galapagos Films.