fot. materiały prasowe

Kasia Kucharska pokazuje ubrania, które tylko udają zwyczajne. Pod powierzchnią wszystko jest inne

Trencz wygląda jak trencz. Jeansowa kurtka przypomina klasyczny denim. Sweter wydaje się uszyty z dzianiny. Dopiero z bliska okazuje się, że nic nie jest tym, czym wydaje się na pierwszy rzut oka. W kolekcji Wiosna-Lato 2027 Kasia Kucharska wykorzystuje iluzję jako główny środek wyrazu, pokazując modę, która podważa nasze przyzwyczajenia.


Choć nazwisko Kasi Kucharskiej wciąż nie jest szeroko znane poza środowiskiem mody, projektantka od kilku lat konsekwentnie buduje swoją pozycję jako jedna z najbardziej oryginalnych postaci berlińskiej sceny projektowej. Polska projektantka prowadząca markę w Berlinie zasłynęła z autorskiej technologii ręcznego formowania ubrań z płynnego lateksu. Zamiast traktować ten materiał jako element estetyki fetyszowej, wykorzystuje go do reinterpretowania klasycznych technik rzemieślniczych i codziennych ubrań.

W najnowszej kolekcji projektantka rozwija ten kierunek, skupiając się na zjawisku trompe-l’œil – iluzji, która sprawia, że przedmioty wydają się czymś innym, niż są w rzeczywistości. To motyw dobrze znany z historii malarstwa, ale w tym przypadku zostaje przeniesiony do świata mody.

Wszystko wygląda znajomo. I właśnie o to chodzi

Kasia Kucharska nie projektuje fantazyjnych sylwetek oderwanych od codzienności. Wręcz przeciwnie. Punktem wyjścia stają się jedne z najbardziej rozpoznawalnych elementów garderoby – trencze, kurtki jeansowe czy swetry. Problem w tym, że żaden z nich nie został wykonany z materiału, którego się spodziewamy. Wszystkie powstały ręcznie z lateksu, zachowując wygląd tkanin, które imitują. To właśnie ten moment zaskoczenia jest osią całej kolekcji. Odbiorca najpierw rozpoznaje znajomy fason, a dopiero chwilę później odkrywa, że jego wyobrażenie było błędne.

Pęknięcia w codzienności

Projektantka nie zatrzymuje się jednak na samym efekcie iluzji. Klasyczne ubrania zostają celowo zakłócone. Pojawiają się brakujące detale, powielone elementy konstrukcji czy dziecięce bazgroły nanoszone na powierzchnię ubrań. To niewielkie ingerencje, które burzą poczucie normalności i przypominają, że pod pozornie uporządkowaną rzeczywistością często kryje się coś znacznie bardziej złożonego.

Jak tłumaczy sama Kucharska, kolekcja dotyczy różnicy między tym, jak wyglądamy, a tym, jak naprawdę się czujemy. Silni na zewnątrz, rozproszeni i pełni wątpliwości wewnątrz. To napięcie staje się wspólnym mianownikiem wszystkich sylwetek.

Latex zamiast koronki

Lateks od lat pozostaje znakiem rozpoznawczym projektantki, ale jego wykorzystanie niewiele ma wspólnego z utartymi skojarzeniami. Kucharska traktuje go jak tworzywo konstrukcyjne. Ubrania są budowane warstwa po warstwie, często ręcznie „drukowane”, a nie szyte w tradycyjny sposób. Projektantka od początku swojej działalności rozwija własne techniki pracy z tym materiałem, łącząc je z inspiracjami historycznym koronkarstwem i nowoczesnymi metodami produkcji. Sama określa ten kierunek mianem Future Craft, czyli współczesnego rzemiosła wykorzystującego nowe technologie.

To właśnie dzięki temu jej prace regularnie trafiają na wystawy poświęcone innowacjom w modzie, a w ubiegłym roku projektantka została laureatką FCG/Vogue Fashion Fund, jednego z najważniejszych programów wspierających młodych twórców w Niemczech.

Moda jako doświadczenie

Prezentacja kolekcji nie ograniczała się do pokazu ubrań. Projekt powstał we współpracy z Nike oraz studiem AAS, które przygotowało przestrzenną instalację. Modele wykonywali codzienne czynności, jednak każda z nich była subtelnie zdeformowana – jak sen, w którym wszystko wydaje się znajome, ale jednocześnie trudno wskazać, co właściwie się nie zgadza.

To rozwiązanie dobrze oddaje charakter całej kolekcji. W świecie Kasi Kucharskiej ubrania nie służą wyłącznie ubieraniu ciała. Stają się narzędziem do zadawania pytań o percepcję, przyzwyczajenia i to, jak łatwo dajemy się zwieść pozorom.