Jeszcze kilka lat temu projektor kojarzył się z kompromisem. Trzeba było mieć miejsce, zasłonić okna, pogodzić się z głośnym sprzętem i średnim obrazem w ciągu dnia. Samsung odwraca ten schemat i robi to konsekwentnie od kilku sezonów. Seria The Premiere jest tego najlepszym przykładem.
Model Samsung The Premiere 5, który trafił do naszej redakcji na testy, to nie jest sprzęt tylko dla fanów technologicznych parametrów. To projektor dla ludzi, którzy chcą oglądać filmy i seriale w dużym formacie, ale bez zmiany całego mieszkania w salę kinową.
Samsung The Premiere 5 – projektor, który nie musi być schowany
Pierwsza rzecz, która robi różnicę, to forma. Samsung The Premiere 5 nie wygląda jak sprzęt techniczny, który trzeba ukryć po seansie. Jest kompaktowy, minimalistyczny i spokojnie wpisuje się w salon. To ważne, bo w tej kategorii sprzęt zaczyna być częścią wnętrza. Nie stawiasz go „na chwilę”, tylko zostaje na stałe – na komodzie, półce, blisko ściany. Samsung dobrze to rozumie.
Ultra short throw, czyli koniec z ustawianiem sprzętu
Największa zmiana w stosunku do starszych projektorów to technologia ultra short throw. W praktyce oznacza to, że obraz Samsung The Premiere 5 pojawia się z bardzo małej odległości od ściany. Nie trzeba prowadzić kabli przez pół pokoju, nie trzeba ustawiać sprzętu na środku salonu. Projektor stoi blisko ściany i robi swoje. To jeden z tych elementów, które realnie zmieniają sposób korzystania. Nagle projektor przestaje być „projektem na wieczór”, a zaczyna być po prostu towarzyszącym na codzień ekranem.
Samsung The Premiere 5 nie próbuje konkurować z profesjonalnymi zestawami kina domowego. Zamiast tego skupia się na tym, co faktycznie jest potrzebne w codziennym użytkowaniu. Obraz jest ostry, kolory są nasycone, kontrast czytelny. Najlepiej wypada wieczorem, ale przy odpowiednim ustawieniu można oglądać także w ciągu dnia bez frustracji. Duży format idealnie się sprawdzi. Seriale, filmy, sport czy nawet YouTube zyskują zupełnie inną skalę. Co ważne – dzięki specjalnym podstawom ekran może być wyświetlany np. na stole i służyć jako ekran dotykowy.

System jak w telewizorze
Marka nie komplikuje rzeczy. Samsung The Premiere 5 działa na systemie Tizen, czyli dokładnie tym samym, który znamy z telewizorów tej marki. Masz Netflixa, YouTube’a, platformy streamingowe, aplikacje. Bez dodatkowych urządzeń, bez podłączania konsoli czy przystawek. Obsługa Samsung The Premiere 5 jest intuicyjna. Pilot, szybki dostęp do aplikacji, wszystko działa tak, jak się tego oczekuje. To niby standard, ale w świecie projektorów nadal nie zawsze oczywisty. Wbudowane głośniki są wystarczające na co dzień. Oglądanie serialu czy filmu nie wymaga od razu inwestowania w dodatkowy sprzęt. To kolejny element, który upraszcza korzystanie.

Codzienność zamiast „wow na chwilę”
Największą zaletą Samsung The Premiere 5 jest to, że nie wymaga specjalnej okazji. Nie trzeba planować seansu, przygotowywać przestrzeni, wyciągać sprzętu. Włączasz i oglądasz. To niby banalne, ale właśnie tego brakowało projektorom przez lata.
Dla kogo jest Samsung The Premiere 5? To sprzęt dla ludzi, którzy chcą dużego ekranu w normalnym mieszkaniu. Bez kabli, bez instalacji, bez kompromisu estetycznego. Dla kogoś, kto ogląda Netflixa, sport, filmy i chce po prostu większego doświadczenia. Rynek się zmienia. Telewizory są coraz większe, ale jednocześnie pojawia się potrzeba większej elastyczności. Projektor Samsung The Premiere 5 daje coś, czego telewizor nie oferuje – skalę bez stałego, czarnego ekranu w przestrzeni. Samsung wykorzystuje ten moment i rozwija kategorię, która jeszcze niedawno była niszowa. Samsung The Premiere 5 wpisuje się w ten kierunek bez zbędnego komplikowania. To nie jest sprzęt, który trzeba tłumaczyć. Stawiasz, włączasz, oglądasz. I szybko przestajesz myśleć o tym, że to projektor.


