fot. dzięki uprzejmości iRobot

iRobot Roomba Mini: Mały robot, który rozumie, jak dziś mieszkamy

Krzysztof Malcher Editor-in-Chief

Nowa iRobot Roomba Mini nie jest kolejnym gadżetem do sprzątania. To raczej odpowiedź na bardzo konkretny problem: coraz mniejsze mieszkania i coraz mniejszą chęć do zajmowania się codziennym ogarnianiem przestrzeni. iRobot wchodzi w ten temat bez zbędnych rzeczy – zamiast zwiększać moc i rozmiar, zmniejsza formę i upraszcza życie.

Mniejszy format, bardziej życiowy pomysł

Rynek robotów sprzątających przez lata szedł w jedną stronę: więcej funkcji, większe urządzenia, coraz bardziej techniczny język. Problem w tym, że realne mieszkania – szczególnie w europejskich miastach – nie rosną razem z nimi. iRobot Roomba Mini to pierwszy model od dawna, który faktycznie bierze pod uwagę skalę codziennego życia. Jest wyraźnie mniejsza od standardowych robotów i dzięki temu wjeżdża tam, gdzie inne kończą swoją trasę. Pod niskie meble, między ciasno ustawione krzesła, w rogi, które zwykle omijamy.

I co ważne – wygląda jak coś, co można postawić na widoku. Cztery kolory, w tym pastelowy róż i mięta, sprawiają, że to nie jest już sprzęt, który trzeba ukrywać. iRobot rozumie świetnie, że estetyka ma znaczenie, szczególnie dla osób, które traktują wnętrze jako część swojego stylu życia.

Sprzątanie, które znika z głowy

Pod względem funkcji iRobot Roomba Mini nie próbuje być rewolucją, tylko sensowną ewolucją. Odkurza i mopuje, korzysta z nawigacji LiDAR, omija dywany przy myciu podłóg i radzi sobie z codziennym bałaganem bez większej ingerencji użytkownika. Największą różnicę robi jednak stacja AutoEmpty. Robot sam opróżnia pojemnik do worka, który wystarcza nawet na trzy miesiące. W praktyce oznacza to jedno: przestajesz myśleć o sprzątaniu. A to jest moment, w którym technologia faktycznie zaczyna działać na naszą korzyść.

Ciekawym detalem są też jednorazowe pady mopujące z lekkim cytrusowym zapachem. Niby drobiazg, ale to właśnie takie elementy budują wrażenie świeżości, a nie tylko „czystości”. Obsługa? Jak zawsze w iRobot – prosta do bólu. Aplikacja, asystent głosowy albo przycisk na obudowie. Można więc nawet uruchomić sprzątanie bez Wi-Fi, co wbrew pozorom wcale nie jest dziś oczywiste.

Sprzęt, który lepiej pasuje do rzeczywistości niż do katalogu

Roomba Mini pojawiła się najpierw w Japonii – i to dużo mówi. Tam kompaktowe rozwiązania to nie trend, tylko konieczność. Szybko okazało się jednak, że Europa ma dokładnie ten sam problem: mniej miejsca, więcej rzeczy i jeszcze mniej czasu. Cena na poziomie około 399 euro stawia ją w segmencie średnim, ale to nie jest produkt dla osób, które szukają najtańszego rozwiązania. To raczej wybór dla tych, którzy chcą mieć spokój i nie zastanawiać się, czy robot „da radę” w ich mieszkaniu.

iRobot Roomba Mini nie próbuje imponować specyfikacją. Ona po prostu trafia w punkt. W codzienność, w której liczy się wygoda, estetyka i brak zbędnego wysiłku. To jeden z pierwszych robotów sprzątających od dawna, który nie wygląda jak kompromis między technologią a stylem życia.