fot. dzięki uprzejmości Magilano

Magliano Jesień-Zima 2026/2027: Gwizd, prowincja i nerw w brzuchu

Krzysztof Malcher Editor-in-Chief

Kolekcja Magliano na sezon Jesień-Zima 2026/2027 nie opowiada historii sezonu ani miejsca. To raczej zbiór stanów, napięć i gestów, które projektant dobrze zna i konsekwentnie rozwija. Kolekcja jest redakcyjnie spójna, bo nie próbuje być nowa za wszelką cenę. Wraca do tego, co w DNA marki najważniejsze: prowincji rozumianej nie jako lokalizacja, lecz jako doświadczenie. Tu elegancja rodzi się z konieczności, a nie z aspiracji.

Moda, która zaczyna się od powietrza

Punktem wyjścia jest dźwięk, oddech, gwizd — coś, co wymyka się językowi i formie. I dokładnie tak działa ta kolekcja. Ubrania Magliano nie istnieją w próżni. One potrzebują powietrza wokół siebie. Szaliki, organza, półprzezroczyste warstwy przechodzą przez płaszcze i marynarki jak mgła albo para z ust. To nie są ozdobniki. To sposób myślenia o ubraniu jako o czymś, co reaguje na obecność ciała i przestrzeni  .

Kolekcja Magliano Jesień-Zima 2026/2027 wygląda jak antologia wcześniejszych wątków brandu, ale bez auto-cytowania. Są tu klasyczne elementy garderoby, które nie chcą być nazwane klasyką. Płaszcze, spodnie, garnitury powstałe z potrzeby i pośpiechu. Magliano świadomie rezygnuje z „dobrego wychowania” mody. Zamiast tego proponuje własny, zaskakująco uniwersalny język — surowy, czasem niewygodny, ale szczery.

Ciało w konflikcie z ubraniem

Spodnie skręcają się, zaciskają, jakby działały przeciwko noszącemu. To nie błąd konstrukcyjny, tylko komentarz. Ubranie nie ma tu ułatwiać życia, tylko je komplikować. W odpowiedzi pojawiają się paski, fragmenty krawiectwa, detale wokół talii — potraktowane niemal jak talizmany. To kolekcja o próbie utrzymania kontroli w momencie, gdy wszystko się przesuwa.

Tartan wraca jako znak folkowy, ale pozbawiony nostalgii. Poliester udaje coś innego, jest wykańczany tak, by przypominał monton czy shearling. Magliano celowo stresuje „naturalność” materiału. Luksus jest szorstki, wzburzony, momentami wręcz drażniący. I właśnie przez to wiarygodny.

Dom jako obsesja, nie bezpiecznik

Nadruki kryształów i pęków kluczy na jedwabiach mówią wprost o dwóch potrzebach: wartości i schronienia. Dom nie jest tu sielanką, tylko punktem napięcia. Materiały — Shetland, Harris tweed, moher — budują ciężar i pamięć. Kolory pulp, twin sety i tailleur w duchu lat 90. podważają pojęcie spokojnego luksusu. To kolekcja, która woli być niespokojna niż komfortowa.

Kolekcja Magliano Jesień-Zima 2026/2027 działa jak zapis osobisty, ale czytelny szerzej. To moda, która nie tłumaczy się trendami i nie łagodzi przekazu. Jest o potrzebie bycia gdzieś pomiędzy — między domem a ulicą, między gestem a funkcją, między elegancją a jej brakiem. I właśnie dlatego zostaje w głowie dłużej niż większość poprawnych, dobrze skrojonych kolekcji  .