Kolekcja Pipenco Jesień–Zima 2026/2027 nie opowiada o modzie wprost. Opowiada o emocjach – i to w sposób bardzo współczesny, ale zakorzeniony w tradycji. Lorena Pipenco buduje sezon wokół rytmu współczesnych relacji i doświadczeń randkowania w epoce cyfrowej, tłumacząc je na język haftu, tkaniny i symboliki inspirowanej rumuńskim strojem ludowym.
Randkowanie jako narracja kolekcji
Najciekawszym założeniem kolekcji Pipenco Jesień–Zima 2026/2027 jest jej konceptualna oś: współczesna miłość jako cykl emocji – od ciekawości i zauroczenia, przez iluzję i więź, aż po rozczarowanie, samotność i odrodzenie. Projektantka traktuje każdy look jak fragment emocjonalnego zapisu, zszyty z doświadczeń kobiet funkcjonujących w świecie aplikacji, relacji na odległość i niestabilnych form bliskości.
To podejście nadaje kolekcji strukturę narracyjną, a nie wyłącznie estetyczną. Ubrania nie są pojedynczymi sylwetkami, lecz etapami emocjonalnej podróży.











Tradycja rumuńska w dialogu z nowoczesnością
Punktem wyjścia kolekcji Pipenco Jesień–Zima 2026/2027 jest klasyczna rumuńska bluzka ie, w której ornamenty historycznie odzwierciedlały etapy życia kobiety. Pipenco reinterpretuje te symbole i przenosi je w kontekst współczesnych rytuałów intymności: ghostingu, idealizacji, relacji bez stabilności czy emocjonalnych powrotów.
Ręczne hafty zestawione z syntetycznym połyskiem tkanin tworzą napięcie między tym, co odziedziczone, a tym, co cyfrowe. To bardzo świadome projektowo – zamiast nostalgii mamy analizę tego, jak zmieniły się formy bliskości, ale nie same emocje.
Materiał jako nośnik pamięci i znaczenia
Ponad 70% kolekcji Pipenco Jesień–Zima 2026/2027 powstało z odzyskanych tkanin, pozyskanych m.in. poprzez FABSCRAP, co wprowadza dodatkową warstwę znaczeniową: pamięć zapisaną w materiale. Ten wybór nie jest wyłącznie ekologiczny. Ma charakter symboliczny. Reclaimed textiles funkcjonują tu jako metafora relacji – przetwarzanych, ponownie składanych i reinterpretowanych.
Dopełnieniem była warstwa sensoryczna pokazu: zapach opracowany we współpracy z MUJI (nuty grejpfruta i lawendy) budował atmosferę niestabilności emocjonalnej – jednocześnie świeżej i melancholijnej.
Sylwetka: między dzieciństwem a dojrzałością
Na poziomie formy kolekcja operuje kontrastem. Z jednej strony pojawiają się miękkie dzianiny, przeskalowane objętości i elementy o niemal dziecięcej ekspresji. Z drugiej – bardziej dopracowane, strukturalne sylwetki, które sugerują proces dojrzewania emocjonalnego.
Widoczna jest też charakterystyczna dla marki estetyka „innocent clothes” – ubrań, które celowo filtrują świat przez wrażliwość młodości, ale nie w naiwny sposób, lecz jako świadomy gest projektowy.
Pokaz odbył się w przestrzeni BOOM at The Standard, High Line, w instalacji „our Dirty Dishes” rumuńskiej artystki Ioany Aron. Intymna, niemal domowa scenografia z codziennych obiektów stworzyła architekturę emocjonalnej akumulacji i uwolnienia, podkreślając temat pracy emocjonalnej w relacjach.













Osobisty zwrot projektantki
Po raz pierwszy Lorena Pipenco tak wyraźnie zbliża kolekcję do własnych doświadczeń: pierwszych listów miłosnych, samotności i utraconej miłości. Nie są one przedstawione dosłownie, lecz zakodowane w tekstyliach i symbolach, co przekształca prywatną historię w uniwersalny język emocji. Pipenco Jesień–Zima 2026/2027 wyróżnia się na tle sezonu swoją emocjonalną inteligencją i konceptualną spójnością. To kolekcja analityczna, ale nie chłodna. Osobista, ale nie autobiograficzna wprost.
Najciekawsze jest napięcie między przeszłością a teraźniejszością: haft jako archiwum emocji kontra algorytmiczna rzeczywistość relacji. Projektantka stawia pytanie, czy miłość rzeczywiście ewoluowała, czy tylko zmieniły się jej narzędzia i platformy. Efekt to kolekcja, która buduje spokojną, intelektualną narrację o intymności, pamięci i kobiecym doświadczeniu — zapisaną w tkaninie, ściegu i proporcji.


