Pokaz Balenciaga Jesień-Zima 2026/2027 był jednym z najbardziej zaskakujących momentów paryskiego tygodnia mody. Nowy dyrektor kreatywny Pierpaolo Piccioli zaprosił do współpracy Sama Levinsona, twórcę serialu „Euphoria”, tworząc pokaz przypominający bardziej instalację filmową niż klasyczny runway.
Zmiana dyrektora kreatywnego w Balenciadze zawsze oznacza moment napięcia. Wszyscy zastanawiają się wtedy, czy marka zmieni kierunek, czy raczej będzie kontynuować swoją estetykę. W przypadku kolekcji Balenciaga Jesień-Zima 2026/2027 Pierpaolo Piccioli wybrał trzecią drogę – zamiast radykalnej rewolucji zaproponował nowe spojrzenie na język marki.
Pokaz odbył się w przestrzeni zaprojektowanej wspólnie z reżyserem Samem Levinsonem. Twórca „Euphoria” stworzył scenografię opartą na idei clair-obscur, czyli kontrastu światła i cienia, znanego z historii malarstwa. To właśnie ten motyw stał się osią całej prezentacji.
Moda jako opowieść filmowa
Levinson przygotował specjalne instalacje wideo, które towarzyszyły pokazowi. Na ekranach pojawiały się fragmenty trzeciego sezonu „Euphoria”, przeplatane portretami modeli biorących udział w pokazie. Całość wyglądała bardziej jak scenografia do filmu niż tradycyjny pokaz mody. Widzowie oglądali jednocześnie wybieg i projekcje, które tworzyły narrację o współczesnym świecie – jego emocjach, napięciach i nadziejach. To ciekawy kierunek dla Balenciagi, która od lat eksperymentuje z formą pokazu.
Światło i cień jako język kolekcji
Motyw clair-obscur pojawił się nie tylko w scenografii, ale też w samej kolekcji. Piccioli buduje sylwetki na kontrastach – pomiędzy światłem i ciemnością, miękkością i strukturą. Ten pomysł dobrze wpisuje się w jego dotychczasową estetykę. Projektant zawsze interesował się emocjonalną stroną mody i jej zdolnością do opowiadania historii. W przypadku Balenciagi próbuje połączyć to podejście z bardziej konceptualnym językiem marki.
Najciekawsze w kolekcji Balenciaga Jesień-Zima 2026/2027 jest jednak to, że nie skupia się wyłącznie na ubraniach. Pokaz traktuje modę jako język wizualny, który może opowiadać o świecie i ludzkich doświadczeniach.
To podejście bliskie zarówno Picciolemu, jak i Levinsonowi. Wspólny projekt opiera się na ideach takich jak empatia, nadzieja czy siła wspólnoty. W świecie mody, który często skupia się wyłącznie na trendach, to dość odważna propozycja. I być może właśnie dlatego pokaz Balenciagi zapamiętamy z tego sezonu nie tylko jako kolekcję ubrań, ale jako moment, w którym moda naprawdę zaczęła przypominać kino.

