Dziś do polskich kin wchodzi film „Wierzymy ci” w reżyserii Charlotte Devillers i Arnauda Dufeysa. Belgijski dramat, nagrodzony na Berlinale, opowiada o matce, która staje do desperackiej walki o bezpieczeństwo swoich dzieci w starciu z bezdusznym systemem sądowym. To jeden z tych filmów, które trudno wyrzucić z głowy po wyjściu z kina.
Są filmy, które ogląda się z dystansem, i takie, które uderzają w widza niemal od pierwszej sceny. „Wierzymy ci”zdecydowanie należy do tej drugiej kategorii. Belgijski dramat w reżyserii Charlotte Devillers i Arnauda Dufeysa opowiada historię, która niestety nie jest rzadkością – walkę o ochronę dzieci w sytuacji przemocy domowej.
Główną bohaterką jest czterdziestoletnia Alice, w którą wciela się Myriem Akheddiou. Kobieta próbuje uzyskać pełną opiekę nad dwójką dzieci – nastoletnią Lili i młodszym Etiennem. Sytuacja komplikuje się jednak, gdy po dwóch latach nieobecności ich ojciec wraca i zaczyna walczyć w sądzie o swoje prawa rodzicielskie.
Walka z systemem
Choć mężczyzna jest oskarżony o poważne nadużycia, sprawa wcale nie jest oczywista. Film pokazuje brutalną rzeczywistość francuskiego systemu prawnego, w którym decyzje dotyczące bezpieczeństwa dzieci często zapadają w atmosferze niepewności i napięcia.
Rozprawa sądowa staje się dla Alice emocjonalnym polem bitwy. Kobieta musi nie tylko udowodnić prawdę, ale też zmierzyć się z mechanizmami, które potrafią podważyć doświadczenie ofiar przemocy. Twórcy filmu nie próbują upraszczać tej historii. Zamiast jednoznacznych odpowiedzi pokazują raczej system pełen luk i sprzeczności.
Kino o przemocy bez sensacji
To, co wyróżnia „Wierzymy ci”, to sposób opowiadania historii. Film unika taniej sensacji i skupia się na emocjach bohaterów. Napięcie budowane jest głównie poprzez dialogi i relacje między postaciami. Krytycy zwracają uwagę na niezwykle intensywną atmosferę filmu. W recenzjach pojawiają się określenia takie jak „mistrzowska lekcja budowania napięcia” czy „intymny portret rozpadu rodziny”.
Dużą rolę odgrywa też główna aktorka. Myriem Akheddiou w roli Alice tworzy postać silną, ale jednocześnie pełną gniewu i bezradności.
Film, który zostaje z widzem
Najmocniejsze w „Wierzymy ci” jest jednak to, co dzieje się po seansie. To film, który nie kończy się wraz z napisami. Zostaje gdzieś z tyłu głowy i wraca jeszcze długo po wyjściu z kina.
Podczas oglądania trudno nie czuć napięcia i frustracji razem z bohaterką. Reżyserzy nie próbują pocieszać widza ani łagodzić historii. Pokazują ją taką, jaka jest – niewygodną i często niesprawiedliwą. To kino, które zmusza do myślenia o tym, jak naprawdę działa system i czy potrafi chronić tych, którzy najbardziej tego potrzebują.
Film „Wierzymy ci” w kinach od 13 marca 2026 roku w dystrybucji Aurora Films.


