Pokaz Jean Paul Gaultier Jesień–Zima 2026/2027 to druga kolekcja Durana Lantinka jako dyrektora kreatywnego domu mody. I już po pierwszych sylwetkach widać, że projektant próbuje ustawić własny język w ramach archiwum jednej z najbardziej charakterystycznych marek w historii mody.
To ważny moment, bo jego debiut dla Gaultiera był przyjęty raczej chłodno. Pierwsza kolekcja sprawiała wrażenie eksperymentu, który nie do końca wiedział, czy chce być reinterpretacją archiwów, czy manifestem młodego projektanta. Tym razem konstrukcja pokazu jest wyraźniejsza.
Galeria postaci
Na wybiegu pojawia się cała galeria bohaterów. Lantink buduje kolekcję jak obsadę filmu: jest detektyw w długim płaszczu, raver w technicznych elementach garderoby, bankier w prążkowanym garniturze, femme fatale w mocnych sylwetkach czy postać inspirowana estetyką steampunku.
Ten pomysł dobrze pasuje do historii domu mody Gaultiera, który od lat lubił pracować z modą jako kostiumem i rolą. Ubranie zawsze było tu sposobem na opowiedzenie jakiejś historii.
























Marlene Dietrich jako punkt wyjścia
Jednym z punktów wyjścia dla kolekcji była koszulka z wizerunkiem Marlene Dietrich, którą Lantink ma w swojej prywatnej kolekcji ubrań vintage. Aktorka była jedną z pierwszych ikon stylu, które świadomie bawiły się granicą między kobiecością a męskością.
Ten motyw wraca w kolekcji wielokrotnie – pojawia się na sukienkach, koszulkach i w stylizacjach, które mieszają elementy garderoby kojarzone z różnymi rolami społecznymi.
Lantink bardzo otwarcie sięga do archiwów domu mody. Pojawia się skrócona bomberka, która pierwotnie była pokazywana w kolekcjach Gaultiera w latach 80. i na początku XXI wieku. Wróciły też charakterystyczne dzianiny Fair Isle z kolekcji z 1990 roku, tym razem w formie dopasowanych warstw noszonych pod ubraniami. Projektant rozwija też motyw prążkowanego garnituru z kolekcji haute couture z 2016 roku – tym razem w bardziej rzeźbiarskiej formie, z marszczeniami w talii.
Materiały i konstrukcja
W kolekcji pojawia się sporo kontrastów materiałowych. Klasyczne garnitury zestawione są z elementami sportowymi, a eleganckie sylwetki z bardziej eksperymentalnymi detalami.
Jednym z bardziej charakterystycznych elementów kolekcji są dodatki wykonane z przetworzonych opon samochodowych. W innym miejscu pojawia się drewniana marionetka jako element stylizacji – bezpośrednie nawiązanie do kolekcji Gaultiera z 2004 roku. Sukienki z plisowanego jerseyu wprowadzają z kolei więcej ruchu do sylwetek i przełamują bardziej konstrukcyjne elementy kolekcji.



















Drugi krok Lantinka
Najważniejsze w tej kolekcji jest jednak coś innego: widać, że Lantink zaczyna rozumieć, jak działa świat Gaultiera. Dom mody Jean Paul Gaultier zawsze opierał się na zabawie konwencją – mieszaniu płci, przetwarzaniu archiwów, odwracaniu ubrań na drugą stronę czy traktowaniu garderoby jak scenicznego kostiumu.
W kolekcji Jean Paul Gaultier Jesień–Zima 2026/2027 te elementy zaczynają wreszcie pracować razem. Po dość nieudanym debiucie projektanta to naprawdę ciekawsza i bardziej przekonująca propozycja.

