Druga kolekcja Jacka McCollougha i Lazaro Hernandeza dla LOEWE pokazuje, że projektanci nie zamierzają być jedynie strażnikami archiwów domu mody. Ich LOEWE Jesień–Zima 2026/2027 to kolekcja, która traktuje modę jak pole eksperymentu – trochę warsztat rzemieślniczy, trochę laboratorium pomysłów.
Już sama scenografia pokazu sugerowała kierunek. W przestrzeni pojawiły się monumentalne rzeźby Cosimy von Bonin – zwierzęta o groteskowych proporcjach, które wprowadzały lekko absurdalny ton całej kolekcji. Projektanci nie ukrywają, że interesuje ich moda, która potrafi być jednocześnie poważna w konstrukcji i przewrotna w formie.
Futra, lateks i dziwne proporcje
Pierwsze sylwetki ustawiły tempo pokazu. Na wybiegu pojawiła się sukienka przypominająca złożoną koronkę, ale wykonana z materiału o niemal plastikowym połysku. Potem pojawiły się płaszcze z gradientowych futer i obszerne kurtki z ogromnymi kapturami.
W wielu lookach pojawiały się materiały o mocnej fakturze: szczotkowane shearlingi, sztruks o szerokich prążkach czy płaszcze wyglądające jak rzeźby z włochatej skóry. Projektanci chętnie pokazują konstrukcję ubrań – szwy, faktury i warstwy nie są ukrywane, tylko eksponowane. Jednym z bardziej zaskakujących motywów był lateks z tłoczonymi wzorami przypominającymi reliefy – technika, która pozwoliła tworzyć powierzchnie wyglądające jak rzeźbione w materiale.




Kolor i rzemiosło
Kolor wraca tu z dużą energią. Obok czerni i beżu pojawiają się intensywne odcienie: neonowa zieleń, ultramaryna, czerwienie czy fioletowe sztruksy. McCollough i Hernandez mieszają je w sposób, który przypomina bardziej artystyczną instalację niż klasyczną kolekcję ready-to-wear.
Równolegle projektanci pracują z jednym z najważniejszych kodów LOEWE – rzemiosłem. Dzianiny są rzeźbiarskie, koraliki układają się w długie pętle przypominające frędzle, a niektóre sukienki wyglądają jakby były ręcznie konstruowane z pojedynczych elementów.
Nowy rozdział: także męska kolekcja
Pokaz LOEWE Jesień–Zima 2026/2027 był także pierwszym momentem, w którym duet projektantów zaprezentował pełną wizję mody męskiej dla domu mody. Męskie sylwetki opierają się na klasycznych elementach garderoby – płaszczach z wełny, dopasowanych marynarkach czy prostych spodniach – ale pojawiają się w zaskakujących kolorach. Ultramarynowy płaszcz czy fioletowe spodnie ze sztruksu pokazują, że projektanci chcą przesunąć estetykę LOEWE w bardziej ekspresyjny kierunek.
Najciekawsze w tej kolekcji jest jednak to, że McCollough i Hernandez nie traktują mody z przesadną powagą. Pojawiają się buty inspirowane… butami do pływania, zamienione w eleganckie kitten heels, a niektóre sukienki wyglądają jakby powstały z dziecięcej wyobraźni. To właśnie ta mieszanka rzemiosła, humoru i dziwnych pomysłów zaczyna budować nowy język LOEWE.

