Podczas 98. gali Oscarów statuetkę za najlepszy krótkometrażowy film animowany zdobyła niezwykła animacja poklatkowa „The Girl Who Cried Pearls”. Jednym z jej twórców jest polski animator Maciek Szczerbowski.
Polak z Oscarem za animację
Podczas 98. ceremonii wręczenia Oscarów w Hollywood statuetkę w kategorii Najlepszy Krótkometrażowy Film Animowany zdobyła animacja „The Girl Who Cried Pearls”. Film stworzył duet twórców: Chris Lavis oraz Maciek Szczerbowski – animator urodzony w Polsce, który od lat pracuje w Kanadzie.
Dla obu artystów to szczególny moment. Na oscarowej gali pojawili się już wcześniej – w 2008 roku byli nominowani za krótkometrażową animację „Madame Tutli-Putli”. Tym razem jednak wrócili z najważniejszą filmową nagrodą świata. Nagrodzona produkcja powstała we współpracy z National Film Board of Canada i od miesięcy była jednym z faworytów sezonu festiwalowego. Film pokazywano na kilkudziesięciu festiwalach, gdzie zdobył wiele nagród i wyróżnień jeszcze przed oscarową nocą.
Mroczna baśń o łzach zamienionych w perły
„The Girl Who Cried Pearls” to 17-minutowa animacja poklatkowa, która przypomina mroczną baśń. Opowiada historię dziewczynki, której łzy zamieniają się w perły. Zakochany w niej chłopiec zaczyna je sprzedawać bezwzględnemu handlarzowi, a historia szybko zamienia się w opowieść o chciwości, miłości i moralnych wyborach. Twórcy zbudowali cały świat filmu ręcznie – w miniaturowej scenografii inspirowanej dawnym Montrealem. To właśnie ręczna animacja poklatkowa nadaje tej historii wyjątkowy klimat, który mocno kontrastuje z dominującą dziś animacją komputerową.
I może właśnie dlatego film tak działa na wyobraźnię. Widać w nim rzemiosło, cierpliwość i ten rodzaj niedoskonałości, który sprawia, że animacja staje się czymś bardziej ludzkim.
Polski artysta w światowej animacji
Maciek Szczerbowski urodził się w Poznaniu, ale jako dziecko wyjechał z rodziną do Kanady. Tam rozwijał swoją karierę animatora, ilustratora i reżysera. Od końca lat 90. tworzy w duecie z Chrisem Lavisem – razem założyli studio Clyde Henry Productions i przez lata budowali własny, bardzo charakterystyczny styl animacji.
Choć większość kariery spędził za granicą, Szczerbowski wielokrotnie podkreślał, że czuje się polskim artystą. I trudno się dziwić, że w Polsce ta oscarowa statuetka odbierana jest jak małe, symboliczne zwycięstwo naszej kreatywności. W świecie kina często mówi się o wielkich produkcjach i budżetach liczonych w setkach milionów dolarów. Tymczasem czasem wystarczy 17 minut, garść lalek, trochę kartonu i bardzo dobra historia, żeby wygrać najważniejszą nagrodę w Hollywood.


