DS Automobiles pokazuje nowy model DS N°7 i od razu ustawia go w dość ambitnym miejscu – jako luksusowy SUV w klasie „first class”. To następca jednego z najlepiej sprzedających się modeli marki, ale tym razem chodzi o coś więcej niż lifting. To próba zdefiniowania na nowo, czym dziś jest komfort w motoryzacji premium.
DS od początku gra trochę inną grę niż niemiecka konkurencja. Zamiast technologicznego chłodu, stawia na coś, co można nazwać francuskim podejściem do luksusu. Więcej miękkości, więcej detalu, więcej emocji. W modelu DS N°7 ta filozofia jest jeszcze bardziej wyraźna. To nie jest samochód, który próbuje być najbardziej sportowy w swojej klasie. On chce być najbardziej komfortowy.

Luksus, który czuć w środku
Już na pierwszy rzut oka widać, że DS bardzo pilnuje proporcji. Sylwetka jest spokojna, elegancka, bez przesadnych przetłoczeń. Ale prawdziwa historia zaczyna się w środku. Wnętrze DS N°7 to pokaz francuskiego rzemiosła. Skóra Nappa ze wzorem inspirowanym bransoletą zegarka, perłowe przeszycia, detale typu „Clous de Paris” – to rzeczy, które bardziej kojarzą się z zegarmistrzostwem albo haute couture niż z samochodami.
Do tego dochodzą materiały jak Alcantara czy szczotkowane aluminium, a całość dopełnia bardzo subtelne oświetlenie ambientowe. Technologia jest obecna, ale nie dominuje. Raczej znika w tle. I to jest duża różnica. W wielu nowych autach premium wnętrze wygląda jak tablet na kółkach. Tutaj nadal chodzi o doświadczenie.


Technologia, która nie przeszkadza
To nie znaczy, że technologii tu nie ma. Wręcz przeciwnie. DS N°7 jest jednym z najbardziej zaawansowanych modeli marki. System DS DRIVE ASSIST 2.0 pozwala na półautonomiczną jazdę, DS NIGHT VISION wykrywa pieszych i zwierzęta w nocy, a DS PIXELVISION dostosowuje światła do warunków na drodze. Do tego dochodzi system multimedialny DS IRIS 2.0, który działa trochę jak smartfon i obsługuje polecenia głosowe.
Ale najciekawsze jest to, że te wszystkie rozwiązania nie próbują być bohaterem. One mają sprawić, że jazda jest po prostu łatwiejsza i bardziej intuicyjna.
Komfort jako nowy luksus
Najważniejsze w tym samochodzie jest jednak coś innego – sposób, w jaki się nim jedzie. DS bardzo mocno podkreśla komfort. System DS ACTIVE SCAN SUSPENSION analizuje nawierzchnię drogi i dostosowuje zawieszenie w czasie rzeczywistym. Efekt? Samochód ma „czytać” drogę zanim kierowca ją poczuje.
Do tego dochodzą detale, które robią różnicę w codziennym użytkowaniu: fotele z masażem, podgrzewaniem i wentylacją, system ogrzewania szyi, bardzo dobra izolacja akustyczna czy panoramiczny dach, który realnie zwiększa poczucie przestrzeni. To wszystko składa się na doświadczenie, które bardziej przypomina podróż niż jazdę.
Elektryczny spokój
W wersji elektrycznej DS N°7 E-TENSE oferuje zasięg nawet do 740 km, co stawia go w czołówce segmentu. To ważne, bo pokazuje kierunek, w jakim idzie marka. Elektryfikacja nie jest tu dodatkiem, tylko integralną częścią projektu. DS stara się też uprościć korzystanie z auta elektrycznego – szybkie ładowanie, planowanie tras czy funkcja plug & charge mają sprawić, że samochód nie będzie wymagał od użytkownika zmiany stylu życia.


Samochód do życia, nie do pokazów
Najciekawsze w modelu DS N°7 jest to, że nie próbuje być najbardziej efektowny. W świecie, w którym wiele marek ściga się na osiągi i cyfrowe rozwiązania, DS idzie w inną stronę. Stawia na komfort, ciszę i jakość doświadczenia. I paradoksalnie to może być dziś najbardziej luksusowa rzecz, jaką można zaoferować.


