Oficjalna selekcja Cannes 2026 ogłoszona. Pawlikowski w konkursie głównym

Krzysztof Malcher Editor-in-Chief

Cannes ogłasza oficjalną selekcję i od razu widać, gdzie jest ciężar tej edycji. Paweł Pawlikowski wraca do konkursu głównego z „Fatherland” i to jeden z tych tytułów, które realnie definiują program.

Ogłoszenie selekcji Cannes rzadko bywa zaskoczeniem. Zestaw nazwisk zwykle krąży wokół tych samych twórców, a największe emocje pojawiają się dopiero w trakcie festiwalu. W tym roku jest trochę inaczej. Wystarczy spojrzeć na listę konkursu głównego, żeby zobaczyć, że to edycja oparta na bardzo konkretnych decyzjach kuratorskich, a nie tylko na głośnych nazwiskach. Na tej liście pojawia się „Fatherland” Pawlikowskiego.

Pawlikowski i kino, które nie negocjuje

Pawlikowski od lat pracuje poza głównym nurtem produkcji filmowej. Jego filmy nie są projektowane pod szeroką publiczność ani pod algorytmy platform. Mają własne tempo, własną konstrukcję i bardzo precyzyjny język wizualny.

„Ida” i „Zimna wojna” ustawiły go w miejscu, które nie jest wygodne – pomiędzy kinem artystycznym a międzynarodową rozpoznawalnością. To pozycja, która daje wolność, ale jednocześnie wymaga konsekwencji. „Fatherland” trafia do konkursu głównego, czyli do przestrzeni, w której takie kino może być czytane bez uproszczeń. Cannes od lat buduje swoją tożsamość wokół tego typu twórców, ale nie zawsze daje im centralne miejsce.

Konkurs główny bez oczywistego środka

Tegoroczna selekcja konkursowa jest zbudowana bez jednego dominującego kierunku. Są nazwiska, które wracają regularnie – Pedro Almodóvar, Asghar Farhadi – ale nie tworzą osi programu. Obok nich pojawiają się twórcy, którzy pracują w zupełnie innych rejestrach – Hirokazu Kore-eda, László Nemes czy Ryusuke Hamaguchi. Każdy z nich operuje innym językiem kina, inną narracją, innym rytmem.

Pawlikowski zawsze pracował na napięciu między obrazem a emocją. Jego kino jest zdyscyplinowane formalnie, ale jednocześnie bardzo osobiste. To rzadkie połączenie. W kontekście tegorocznej selekcji „Fatherland” staje się jednym z tych filmów, które mogą ustawić ton całego konkursu. Nie dlatego, że jest najbardziej spektakularny, tylko dlatego, że operuje językiem, który wymusza skupienie. To kino, które nie daje widzowi komfortu szybkiej interpretacji.

Selekcja jako decyzja, nie lista

Warto spojrzeć na całość programu. Konkurs główny, „Un Certain Regard”, sekcje specjalne – wszystko składa się na obraz festiwalu, który coraz wyraźniej działa jak kuratorska całość. „Un Certain Regard” pozostaje przestrzenią dla debiutów i mniej oczywistych narracji. To tam pojawiają się nowe nazwiska i pierwsze filmy, które często później wracają do Cannes w konkursie głównym.  Z kolei sekcje poza konkursem pokazują, jak szeroko festiwal rozciąga dziś swoje ramy – od kina autorskiego po projekty balansujące na granicy mainstreamu.

Cannes od lat funkcjonuje jako punkt odniesienia dla branży. Nie dlatego, że pokazuje wszystko, co ważne, ale dlatego, że wybiera konkretne rzeczy i nadaje im rangę. Obecność Pawlikowskiego w konkursie głównym wpisuje się w tę logikę. To sygnał, że kino autorskie, wymagające i formalnie zdyscyplinowane, nadal ma swoje miejsce w centrum festiwalu.