Po niemal dwóch dekadach Thom Browne ponownie zaprezentował swoją męską kolekcję we Włoszech. Pokaz na sezon Wiosna-Lato 2027 odbył się w mediolańskim Palazzo Serbelloni i był jednym z najbardziej teatralnych wydarzeń tegorocznego tygodnia mody męskiej. Projektant zamienił historyczny dziedziniec w symboliczny ogród, udowadniając, że jego charakterystyczny język projektowania wciąż potrafi zaskakiwać.
Ogród zamiast wybiegu
Scenografia nosiła nazwę „In Thom’s Garden”. Przestrzeń wypełniło 400 donic z kwiatami wykonanymi z seersuckera – materiału, który od lat kojarzy się z letnią elegancją. Pokaz rozpoczęli ogrodnicy pielęgnujący rośliny, a cała kompozycja została ułożona w geometryczną siatkę nawiązującą do neoklasycznej architektury pałacu.
Był to pierwszy pokaz marki Thom Browne w Mediolanie i jednocześnie powrót projektanta do Włoch po raz pierwszy od 2008 roku. Sam Browne określa kolekcję jako odświeżenie swojej tożsamości i nową interpretację amerykańskiego stylu preppy.
Lżejsze krawiectwo i letnie materiały
Choć Thom Browne pozostaje wierny swojemu charakterystycznemu krawiectwu, tym razem nadał mu znacznie lżejszy charakter. W kolekcji pojawiły się marynarki bez podszewki, krótkie marynarki z krótkim rękawem, płaszcze bez rękawów oraz swobodne sylwetki zachowujące klasyczne proporcje.
Projektant wykorzystał między innymi cienką wełnę w kratę windowpane, techniczny seersucker, bawełniane tkaniny o otwartym splocie, wełniane pikowane materiały, kaszmir o zmniejszonej gramaturze oraz kolorowe kraty madras. Obok charakterystycznych dla marki odcieni szarości, granatu, bieli i czerwieni pojawiły się również żółcie, zielenie, róże oraz błękity, podkreślające letni charakter kolekcji.
Natura jako motyw przewodni
Najbardziej wyrazistym elementem kolekcji były dekoracje inspirowane światem owadów i roślin. Haftowane trzmiele wspinały się po plastrach miodu, żaby pojawiały się na liściach lilii wodnych, a ważki, świerszcze i mrówki zdobiły marynarki, płaszcze oraz dodatki.
Kolekcja wykorzystuje także skomplikowane techniki haftu, ręcznie malowane kraty, patchworki i aplikacje, które mają symbolizować cykliczność natury oraz upływ czasu. Nawet charakterystyczne lamówki Thom Browne zostały celowo postarzane, aby sugerować naturalne zużywanie się ubrań przez kolejne pokolenia.
Kultowe kody marki w nowej odsłonie
Pomimo sezonowych eksperymentów kolekcja pozostaje natychmiast rozpoznawalna jako dzieło Thom Browne. Obecne są charakterystyczne opaski na rękawach, czerwono-biało-granatowe taśmy grosgrain, klasyczne koszule z odpinanymi kołnierzykami i mankietami oraz lekkie swetry z cienkiej bawełny.
Uwagę zwracają również dodatki. Modelom towarzyszyły szerokie słomkowe kapelusze typu boater, transparentne woalki inspirowane kapeluszami pszczelarzy oraz jedwabne krawaty w paski. W kolekcji znalazły się także lekkie trencze z Cordury, techniczne parki, seersuckerowe płaszcze samochodowe oraz skórzane kurtki motocyklowe w odcieniach szarości.
Finał pokazu przyniósł całkowite przejście do bieli. Ostatnia sylwetka – panna młoda w bawełnianym garniturze ozdobionym perłami i tiulowym welonem – symbolicznie zamknęła opowieść o odradzającej się przyrodzie. To obraz, który podkreśla główną ideę kolekcji: klasyczne męskie krawiectwo może zachować swoje DNA, jednocześnie stając się lżejsze, bardziej swobodne i gotowe na kolejny sezon.


