Nie stoi za nią wielki koncern, nie ma ponadstuletniej historii ani rozbudowanej sieci butików. Mimo to marka Standing Ground znalazła się w oficjalnym kalendarzu Paris Haute Couture Week. Debiut Michaela Stewarta był jednym z najbardziej wyczekiwanych momentów tegorocznego tygodnia mody i pokazał, że przyszłość haute couture coraz częściej tworzą projektanci spoza tradycyjnego paryskiego kręgu.
Jeszcze kilka lat temu nazwisko Michaela Stewarta znali głównie redaktorzy mody i klientki szukające ubrań szytych na zamówienie. Dziś irlandzki projektant należy do grona twórców, o których mówi się najwięcej. Jego projekty nosiły między innymi Lady Gaga, Jodie Comer, Demi Moore, Florence Pugh i Gwyneth Paltrow, a sukces kolejnych kolekcji sprawił, że został zaproszony do oficjalnego kalendarza Paris Haute Couture Week. Dla projektanta pochodzącego z hrabstwa Clare to najważniejszy moment w dotychczasowej karierze.
Stewart założył markę Standing Ground w 2022 roku po doświadczeniach zdobytych w londyńskich domach mody. Od początku rozwijał własny język projektowania oparty na rzeźbiarskiej konstrukcji, świadomej pracy z materiałem i wyjątkowo oszczędnym podejściu do dekoracji. Jego suknie trudno pomylić z projektami innych marek. Nie przyciągają uwagi haftami czy błyszczącymi aplikacjami. Ich charakter buduje sama forma.
Rzeźba zamiast ozdób
To właśnie konstrukcja stała się najważniejszym elementem kolekcji Jesień-Zima 2026/2027 Haute Couture. Stewart pracuje z ciężkimi jedwabiami, aksamitem i jerseyem w sposób przypominający rzeźbiarza. Materiał zostaje skręcony, napięty i ułożony wokół ciała tak, by tworzył monumentalne sylwetki bez potrzeby stosowania nadmiaru zdobień. Efekt jest architektoniczny, ale jednocześnie niezwykle płynny. Ubrania zmieniają się wraz z ruchem modelki, a każda fałda wydaje się zaplanowana z matematyczną precyzją.
Nieprzypadkowo wielu krytyków porównuje jego projekty do współczesnej rzeźby. Stewart buduje objętość nie przez dodatki, lecz przez samą tkaninę.
Irlandzkie rzemiosło na paryskim wybiegu
Debiut w Paryżu był również okazją do pokazania irlandzkiego dziedzictwa rzemieślniczego. W kolekcji pojawia się koronka Carrickmacross, jedna z najbardziej charakterystycznych technik koronczarskich rozwijanych w Irlandii od XIX wieku. Powstaje ona ręcznie i do dziś wykonywana jest przez niewielką grupę wyspecjalizowanych rzemieślniczek. Stewart nie traktuje jej jako historycznej ciekawostki. Koronka zostaje włączona w nowoczesne sylwetki, stając się integralnym elementem współczesnego couture.
Projektant od początku podkreśla, że zależy mu na pokazywaniu irlandzkiego rzemiosła poza kontekstem folkloru. W jego interpretacji tradycyjne techniki nie są dodatkiem, lecz jednym z fundamentów nowoczesnego luksusu.
Gorset, którego nie widać
Jednym z najbardziej wymagających elementów kolekcji pozostają konstrukcje przygotowane we współpracy z legendarnym gorseciarzem Mr. Pearl. Choć w gotowych sylwetkach niemal ich nie widać, to właśnie one odpowiadają za charakterystyczne proporcje projektów. Stewart wykorzystuje gorset nie jako element historycznego kostiumu, ale jako ukrytą architekturę ubrania, która pozwala budować formę bez utraty lekkości.
To rozwiązanie dobrze oddaje sposób myślenia projektanta. Najważniejsze elementy kolekcji często pozostają niewidoczne dla odbiorcy, ale decydują o tym, jak ubranie zachowuje się podczas ruchu.
Nowe nazwisko w świecie couture
Pokaz Standing Ground nie próbował konkurować z monumentalnymi scenografiami największych paryskich domów mody. Skupiał uwagę na tym, co w haute couture pozostaje najważniejsze – konstrukcji, proporcjach i pracy atelier.
Dla Michaela Stewarta udział w Paris Haute Couture Week oznacza coś więcej niż kolejny pokaz. To potwierdzenie, że współczesne couture coraz śmielej otwiera się na nowe nazwiska i nowe perspektywy. Irlandzki projektant nie próbuje naśladować francuskiej tradycji. Wnosi do niej własne doświadczenia, lokalne rzemiosło i charakterystyczny sposób pracy z formą.
Patrząc na reakcje po pokazie, trudno oprzeć się wrażeniu, że Standing Ground nie jest już jedynie obiecującą marką. To jedno z nazwisk, które w najbliższych latach może wyznaczać kierunek rozwoju współczesnego haute couture.































