Florencja w czerwcu? Pachnie kawą, cyprysami i… dobrze dopasowaną marynarką. Ale nie taką sztywną i ciężką. Taką lekką, oddychającą, która porusza się razem z tobą. Bo na Pitti Uomo 2025, 108. letniej edycji jednego z najważniejszych wydarzeń mody męskiej na świecie, właśnie ta lekkość była najmodniejsza.
W połowie czerwca Fortezza da Basso zamieniła się w modowe centrum świata. 740 marek, w tym 45% z zagranicy, pokazało, co będziemy nosić w sezonie Wiosna–Lato 2026. Wszystko to w atmosferze spotkań, prezentacji i rozmów, które rozlewały się także na inne lokalizacje Florencji. Organizatorzy – z Pitti Immagine, ICE i UniCredit na czele – zadbali o to, by wydarzenie miało nie tylko biznesowy, ale też kulturotwórczy charakter. Nowe marki, kolaboracje, startupy, wsparcie młodych talentów – wszystko w duchu „Made in Italy”, ale z otwartością na świat.
Dlaczego polscy faceci nadal boją się lnianych spodni?
Nie wiem, co musi się wydarzyć, żebyśmy przestali traktować lniane spodnie jak zagrożenie narodowe. Serio – jak tylko robi się ciepło, co drugi facet nadal wybiera jeansy. Jakby gniecenie było zbrodnią. A przecież len to luksus, który mówi: “mam życie poza klimatyzacją”.
Na Pitti Uomo było go mnóstwo – lnianych spodni, kurtek, koszul. Beże, ecru, zgaszone zielenie. Wszystko wyglądało jakby wyszło prosto z garderoby Brunello Cucinelliego, którego estetyka od lat mnie inspiruje – to moda, która nie potrzebuje logo, żeby być luksusem. Polska marka Recman, której ekipę spotkałem na Pitti, też coraz odważniej sięga po te rozwiązania. I bardzo dobrze. Bo najwyższy czas, żebyśmy zrozumieli, że elegancja może oddychać.
Wśród setek wydarzeń i mikro-pokazów jedno szczególnie zapadło mi w pamięć – prezentacja Homme Plissé Issey Miyake. To był spektakl, nie pokaz. Ruch, taniec, rytm – wszystko zanurzone w zieleni i geometrii. Te charakterystyczne plisowane struktury, które reagują na każdy gest ciała, wyglądały jak poezja napisana tkaniną. Zero krzyku, sto procent emocji. W świecie, który ciągle chce „więcej”, Miyake przypomniał, że mniej znaczy głębiej.
I właśnie ten balans – między codziennością a estetyką, między funkcją a formą – był w tym roku najbardziej odczuwalny. Marka męskiej mody premium Recman, która śledzi te zmiany z bliska, już zapowiedziała, że część tych inspiracji znajdzie odzwierciedlenie w ich kolejnych kolekcjach. Naturalne tkaniny, miękkie fasony, kolory w tonacji “wypłowiałej klasyki” – wszystko, co kocham zarówno u Home Plissé Issey Miyake, jak i u Cucinelliego. Mi także bardzo się spodobała kolekcja premium Recman z Łukaszem Piszczkiem i ich dwurzędowa marynarka Alamo z wełny, lnu i jedwabiu.

Pitti 108: Cztery dni stylu i sensu
108. edycja Pitti Uomo miała w sobie coś więcej niż tylko piękne ubrania. Była manifestem optymizmu w niełatwych czasach. CEO Pitti Immagine, Raffaello Napoleone, podkreślał, że moda może – i powinna – nieść nadzieję i sens. Dialog, współpraca, edukacja, międzypokoleniowość – to słowa-klucze, które wybrzmiewały z ust wystawców, kupców i projektantów.
W tej mozaice znalazło się miejsce również dla projektu Young Italian Startups Around the World, prezentacji prac CFMI Academy i działań UniCredit, które już nie tylko wspiera marki finansowo, ale i edukuje nowe pokolenia projektantów.
I to właśnie dlatego Pitti Uomo nie jest tylko targami – to przestrzeń, gdzie moda staje się zjawiskiem społecznym. Gdzie włoski tailoring spotyka japońską architekturę tkaniny, a polska marka jak Recman pokazuje, że nowoczesna elegancja nie zna granic – ani geograficznych, ani estetycznych.


