fot. Aleksandra Roszczyk

Maria Adamiak

„Nie wystawię kolejnej laurki Generacji Z”

Na OCZY.MAG od zawsze dawaliśmy platformę młodym. Chcemy pokazywać i dawać głos tym, którzy z pasją wchodzą w świat mody i mają oczy szeroko otwarte. Tym razem rozpoczynamy serię wywiadów, w których rozmawiamy z Generacją Z, o tym jakie mają marzenia, co ich identyfikuje i jak widzą świat. W rozmowach z młodymi twórcami chcemy dojść do wspólnego wniosku, jaka jest naprawdę ta społeczność.

Pierwszą rozmówczynią jest Maria Adamiak, która ma 18 lat i rozpoczęła studia na kierunku Fashion&Textile Technologies na Amsterdam Fashion Institute. Za sobą ma już pierwsze doświadczenia w modzie, które zdobywała na stażach w jednych z najlepszych agencji modelingowych w Polsce.

Dodatkowo trzy lata temu zaczęła tworzyć krótkometrażowe filmy modowe, które publikuje na social mediach pod pseudonimem Fad Manner. Marysia jest też administratorką facebookowej społeczności polskich młodych pasjonatów mody – Consumed.

Jak zapamiętasz początki nauki w Amsterdamie?

Uprzedzona opiniami znajomych studiujących modę ze granicą powiem Ci, że zaskoczyłam się jak tutaj przyjechałam. Nie mamy pokazu mody na korytarzach uczelni. Za to mamy ludzi z całego świata, a wszyscy są bardzo różnorodni, otwarci i przyjaźni. Pomimo, że był to wybór w ciemno i nigdy wcześniej nie byłam w Amsterdamie, to zakochałam się w tym mieście. Tak jak wszyscy przesiadłam się na rower. Wspólnie ze znajomymi żartujemy, że to nasza chwila na złapanie oddechu i „medytację”. Dalej okrywam to miasto, ale przyznam, że przez pierwszy tydzień chodziłam jak zaczarowana.

Opinie o naszym pokoleniu są podzielone. Dla niektórych jesteśmy bardzo roszczeniowi i leniwi, z kolei niektóre mainstreamowe media lubią wystawić nam laurkę aktywnych społecznie, działających i tych, którzy wiedzą po co idą i czego od życia chcą. To jakie jest naprawdę?

Obie opinie są słuszne i raczej nie będę tą, która wystawi nam kolejną laurkę. Rzeczywiście jest grupa, która działa, jest aktywna, walczy w sprawach ważnych. Moi znajomi są aktywistami, organizują strajki klimatyczne, walczą o prawa kobiet, mniejszości. Oprócz tego, jest też druga grupa, która jest bardzo świadoma rzeczywistości, która nas otacza i problemów, które mamy tutaj w Polsce, ale jest po prostu leniwa i nie ma ochoty na działanie, nie wierząc w swoją siłę. Sądzę też, że każde pokolenie buntowało się przeciw zasadom ustalonym przez starszych, więc to nic nowego. Może tylko to, że patrząc na sytuacje, która jest w naszym kraju, to teraz te postulaty są wyjątkowo słuszne i zyskują posłuch starszych.

To jak zdefiniowałabyś Generacje Z?

Powiedziałabym że to pokolenie pełne skrajności. Sama zauważam, że na social mediach jest dużo osób, które mówią o ekologii i sustainable fashion, ale te same osoby wstawiają potem kolejne zakupy z sieciówek. Ja to nazywam „pokazowym aktywizmem”. Dla mnie albo jesteś aktywistą i żyjesz wedle idei, albo po prostu wspierasz dany nurt i nie ogłaszasz całemu światu, że jesteś aktywistą. Idąc tropem mediów, to się właśnie stało modne dla naszego pokolenia, ale też ma swoje dobre strony – promuje idee czy problem. Sama od tego odeszłam, bo nie chciałam być jednak hipokrytką.

A jak generacja zet postrzega modę? Czy nasza świadomość jest pomimo to większa? Odchodzimy od sieciówek i trendów?

Świadomość jest na pewno większa. Dosłownie wszędzie mówi się teraz o zrównoważonej modzie, ale dużo osób nie bierze tego do siebie. Ludzie sądzą, że ich zakup nie zrobi różnicy. Nawet u mnie na uczelni modowej. Sama nie krytykuje tego zbytnio, bo też uważam, że zmiany powinny iść

 „z góry”. Jednak z tego co też zauważyłam, to wśród zetek istnieje obecnie moda na ubrania, które wyglądają jak z second handu, ale nie koniecznie z niego są. Sieciówki zaczęły właśnie sprzedawać ubrania, które są stylizowane na „vintage”. 

A co jest barierą, która sprawia, że pomimo dużej świadomości i tak jako młodzi idziemy do sieciówki po nowe „postarzane” ubrania?

Sądzę, że to właśnie to lenistwo naszego pokolenia, o którym mówiliśmy. Ludzie chcą chodzić do lumpeksu i znajdować tam „perełki”, ale są zbyt niechętni by poświęcić więcej czasu i szukać. Trendy też nie pomagają, bo do zakupów z drugiej ręki trzeba mieć już jakąś świadomość swojego stylu.

A czy nasze pokolenie jest odważniejsze w swoich ubiorach?

Może i tak. Ale biorąc pod uwagę to co mówiliśmy wcześniej i patrząc na przykład na pokolenie naszych rodziców, to ich ubiór często coś symbolizował. Często ubrania oznaczały walkę o swoje ideały. My nie jesteśmy w tym stali. Druga sprawa jest taka, że ten „inny”, „odważny” styl zaczyna być tym modnym, popularnym.

Zaszła jednak pokoleniowa zmiana akceptacji inności. Łatwiej nam akceptuję się różnorodność, tutaj duży wpływ ma ruch body positivity i aktywna walka o prawa mniejszości, m.in. LGBT+.

Tak, to na pewno, to szczególnie widzę tutaj w Amsterdamie. Sądzę, że nasza generacja dobrze rozumie te tematy i pociągnie je dalej. Te tematy w Polsce raczkują, z uwagę na nasz Rząd, ale mają duży potencjał i są dla nas ważne. Pracując w agencji modelingowej sama zauważyłam, że marki nie szukają już modeli i modelek naturalnej urody, tylko chcą inności i tych, którzy się wyróżniają. To zabrało kilku osobom pracę. Dawne kanony powoli już nie obowiązują, teraz to inność jest kanonem piękna.

Na pewno pomogły w tym social media. Od małego mieliśmy styczność z technologią, która pozwalała nam skupiać się wokół idei i skracać dystans. Czy nie sądzisz, że to też jest cecha GEN Z, że my dużo aktywności przenieśliśmy do internetu?

Zdecydowanie. Tylko starsze pokolenia często nie uznają takiej formy ekspresji czy protestu. Ile by złych cech internet nie miał, to jednak pozwala łączyć nas i nasze idee. 

Tak połączyło was Consumed?

Tak, social media dały nam platformę do łączenia się w zainteresowaniach albo w ogóle odnajdywania swoich pasji. Ja dołączyłam do Consumed nie będąc biegła w świecie mody. Znałam tylko podstawowe domy mody i ich historię. Grupa mi dała dużo wiedzy i przez kwarantannę bardzo zaangażowałam się w jej życie. Wspólne zoom-calle pozwoliły mi poznać swoich aktualnych przyjaciół. Teraz jestem w administracji grupy, czyli platformy łączącej młodzież we wspólnych konwersacjach nt. mody. 

Czyli jest jednak jakaś nadzieja na tą naszą generację?

Oczywiście! Sądzę, że jesteśmy ciekawym pokoleniem, które może dużo zmienić. Musimy tylko uwierzyć w swoją siłę i wszyscy zaangażować się w sprawy dla Nas ważne.  

redaktor działu moda